podbój Łańcuta :)

Czwartek, 19 maja 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Krasne => Strażów => Krzemienica => Łańcut => Kraczkowa => Malawa => Słocina => Rzeszów

I udało się :) Cel został osiągnięty, Łańcut zdobyty :P Wystartowaliśmy o 11 z Rzeszowa w dużym słonku :) Do Strażowa droga asfaltowa puźniej pare kilometrów pomiędzy malowniczymi łąkami i ta wspinaczka na drzewo :P mmmm coś pieknego.

Następnie dotarliśmy do Krzemienicy a z tamtą już było tuż tuż do Łańcuta :). Po wjeźdie do miasta troszkę pobłądziliśmy zanim dotarliśmy do frontu pałacu, w ostateczności sie nam udało dzięki miłemu panu strażnikowi (wiedział gdzie Nowa Dęba :) był tam na poligonie :P :) po cyknięciu kilku fotek przed pałacem ruszyliśmy w kierunku Malawy. Jednak, aby tam dotrzeć musieliśmy pokonać podjazd bez asfaltu :/ lecz wspanialistyczne widoczki to wszysko wynagrodziły :)

Gdy w końcu wdrapaliśmy się na szczyt :) nastąpił błogi stan zjazdu ach :D SUPEEER !!! zjazd został uwieńczony porcjom smakowych lodów oraz Coca-Coli :) Puźniej już tylko nad wisłoczek i do domku :)

Pogoda była wyśmienita słonko ciągle przygrzewało ( trochę śmiesznie się opalilem bo po zegarku, rękawiczkach i okularach zostały na mnie białe ślady :P ) jednak lekki wietrzyk uprzyjemniał atmosferę :)

Świetna trasa, gorąco polecam :)

Zabytkowy kościółek w Krasnem


Pomnik bitwy pod grunwaldem wraz z nazwiskami osób, które zginęły za ojczyznę w czasie 1 wojny światowej.


Pan bocian robi porządki w gnieździe :) (bo mu żona kazała :P )


Panorama pomiędzy Strażowem a Krzemienicom (dzięki pogodzie było widać lotnisko w Jasionce ).


ja i mój rower na prowizorycznym domku na drzewie :)


musiałem zrobić rozpoznanie terenu, żeby wiedzieć gdzie dalej jechać :P


Drewniany kościółek w Krzemienicy z 1476 roku .


Pomnik niepodległości w centrum Łańcuta.


Panorama na otaczające w/w obiekt budynki.


Pałac w Łańcucie.


jw. od frontu :)


Ja i mój towarzysz :)


Przypałacowa powozownia .


kapliczka w Kraczkowej


a tu druga bardzo podobna kapliczka na podjeździe do Malawy


panorama na prawdopodobnie Albigową


Prawie na szczycie :)


Takie tam w polu gorczycy :) ze wspaniałym widoczkiem za plecami :)


I wreszcie .... :)


... udało się, jesteśmy na szczycie :) Tam jest CUDOWNIE :)


Kościółek pw. św. Magdaleny.


Mała przerwa na uzupełnienie lodowych kalorii i pićka :)



Na mapce niestaty nie widnieje liczba 70 km bo nie uwzględnia ona pagórków:/

Do Przylasku... :)

Środa, 18 maja 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Budziwój => Przylasek => Hermanowa => Tyczyn => Kielnarowa => Matysówka => Rzeszów

Achh ten Przylasek :) Już wczoraj mieliśmy tu dojechać jednak moja niespodziewana kontuzja pokrzyżowała plany :/ Na szczęści dzis było już lepiej i wystartowaliśmy.
Po kilkunastu kilometrach mijając podziwialiśmy wpsaniałą panoramę Rzeszowa. W niedługim odstępie czasu dojechaliśmy do lasu liściastego położonego na stromych pagórkach:) miejscowości Przylasek.
W tym malowniczym lesie znajduje się kapliczka ze źródełkiem, a że nasze zapasy wody się skończyły skorzystalismy z uprzejmości natury i zaopatrzyliśmy sie w tą cudowną wodę :) (była wysmienicie chłodna jak z lodówki :) mmmm tego nam trzeba było.

Po napełnieniu butelek wodą ruszylismy w dalszą wędrówkę :) jednak na naszej drodze staną bardzo stromy podjazd tak stromy, że musieliśmy wnosić rowery zamiast one nas :P
Na szczęście się opłaciło :) ponieważ na szczycie naszym oczom ukazał się asfaltowy zjazd aż do samej Hermanowej :)

Hermanowa niby zwykła wioska jednak w drodze na Tyczyn po prawej stroniie znajduje się nieziemskie urwisko :) jak na moje oko ma ono 15-20 m wysokości :) coś wspaniałego:)

Po dotarciu do Tyczyna uderzyliśmy na Kielnarową i bardzo długim i stromym podjazdem wdrapaliśmy się do Matysówki, gdzie znów ogarną nas nie opisywalny stan błogości za sprawą zjazdu :) do Rzeszowa.

Wycieczka powstała prawie spontanicznie :), ale jak widać nie zaszkodziło to jej jakości :) Zdjęcia poniżej :)


...dmuchawce, latawce, wiatr .... :)


Widok ze wzniesienia przed Przylaskiem na panoramę Rzeszowa.


Odrobinka zbliżenia :)


Panorama : ta leśna górka po lewej to Przylasek


Biała kapliczka z wizerunkiem Maryji pośród wiosennej zieleni


A to ja w drodze do źródełka :)


Wyżej wspomniane ujęcie wody :) mmmm pychotka :)


Kapliczka w której znajduje się ujęcie wody.


Ławki dla pielgrzymów przed kapliczką.


Wnoszę mojego leniwego rowera :P na górę bo powiedział że nie da rady tam wjechać :P


Figurka Św. Floriana w Hermanowej.


Wspaniałe urwisko niczym klif nad morzem :) dla ukazania rozmiaru postawiłem tam rower :)


Urwisko od spodu :)


Ślady żerowania zapewne jakiegoś ptaka (zostały głowy) ponieważ nie opodal przepływała rzeczka :)


Zachodzące słońce ze patykami od grochu w drodze na Matysówkę :)



Mapka Przejazdu:)

mała kontuznja :/

Wtorek, 17 maja 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Budziwój => Rzeszów

W planach był Przylasek a dojechaliśmy ledwie do Budziwoja i coś mnie strzyknęło w szyji, włączyła się blokada :/ głową mogłem ruszać tylko w prawo, więc niestety byliśmy zmuszeni zawrócić :/


Wyprawa ze znajomymi

Wtorek, 10 maja 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Zalesie => Matysówka => Kielnarowa => Tyczyn => Budziwój => Drabinianka => Rzeszów

Trasa w planach miała być wypoczynkowa, jednak najpierw dość stromy podjazd a następnie zjazd z Matysówki do Kielnarowej spowodowały, że tak nie było. Przejazd okazał się trudny technicznie ponieważ przy bardzo dużej prędkości (w moim przypadku vmax= 70 km/h) ciężko było wchodzić w ciasne i ostre zakręty, trzeba było ostro dochamowywać. Dodatkowym utrudnieniem na tej wspaniałej widokowo trasie była również szerokość szosy, (która wynosi jak na moje oko 2,5m), oraz bezmyślność przejeżdżających tamtędy kierowców motocykli i aut ( jeden z nich wyprzedając moją koleżankę na zakręcie 90 st. przyczynił się do jej wypadku z trasy :( na szczęście obeszło się bez złamań )
Niestety dalszą trasę pokonywaliśmy w trzy osoby będąc w głębokim smutku:( nie robiąc zdjęć, i nie rozmawiając.

Widok z Matysówki na panoramę Rzeszowa.


A to ja :)


Widok na Kielnarową po drugiej stronie Matysówki (bardzo szybki zjazd :P )


Widoczek w polowie zjazdu do Kielnarowej.


Jak wyżej, ale w szerszym kontekście :)


Ja i moi wspaniali towarzysze :)


Panorama z widokiem na Kielnarową (po lewej) i Tyczyn (po prawej).


Gałązka modrzewiu na tle panoramy Tyczyna :)



Mapka przejazdu.

Kierunek lotnisko w Jasionce :)

Poniedziałek, 9 maja 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Pobitno => Załęże => Trzebownisko => Terliczka => Jasionka => Miłocin => Rzeszów

Dzisiejsza wycieczka była wyjątkowa, od bardzo długiego czasu nie jechałem sam :) w mej wędrówce w nieznane towarzyszył mi Don Sebastiano :)
Nie obeszło się bez niespodzianek:) Zanim wystartowaliśmy spotkała mnie niezbyt miła przygoda (przebite tylne koło) już myślałem, że będę musiał odwoływać wyjazd jednak przypomniałem sobie o starej pozaklejanej łatkami dętce którą trzymałem w zapasie :) więc szybciutko przystąpiłem do wymiany ogumienia i po 15 min już byłem w drodze :)
Pogoda była wyśmienita nie za ciepło nie za zimno, poprostu w sam raz (19st.) :) Teren płaski jak stół więc wycieczka miała charakter odpoczynkowy :)
Zdjęcia wraz z mapką przejazdu poniżej.



Komin elektrociepłowni w Załężu.


Jest to najwyższa budowla w Rzeszowie mająca wys. 203 m (szkoda że nie można na niego wejść :P )


A tu się uchowały w Rzeszowie jakieś bagniste drogi :D


Rzeszów został za naszymi plecami :)... żegnaj :(


Most na jakiejś rzece w Trzebownisku ( nie znalazłem nazwy :/ )


Plac budowy autostrady A-4 w Terliczce :) SUPER !!! (prawie w centralnej części zdjęcia możemy zaobserwować mały niebieski TOI-TOI :P )


Nie wiem czemu ale panowie z tych maszyn dziwnie się na nas patrzyli :P


A to ja Don Dawido :P na wiszącym moście w Terliczce :) ( fajnie się bujał ten mosteczek w czasie podskoków, czułem się jak na łodzi pośród wzburzonych fal oceanu :P )


Zasieki i mury obronne wokół lotniska w Jasionce :)


Jakaś dziwna wieża z kulką na szczycie :) pewnie jakiś radar.


Port lotniczy


Prywatne samoloty na płycie postojowej lotniska ( ten czerwony jest mój :P )


Nowy terminal lotniskowy w budowie.


Zachodzące słońce nad rorammi w Rzeszowie


Rondo w Rzeszowie z flagami bardzo wielu państw.


Wesołe miasteczko :) (Chciałem wejść, ale z rowerem mnie nie wpuścili :/ )


No i upragniona mapka z trasą przejazdu :)

na Tyczyn...

Środa, 4 maja 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Drabibianka => Budziwój => Tyczyn => Budziwój => Drabinianka => Zwięczyca => Rzeszów

Dzisiaj rano zamiast poczynać ostateczne przygotowania do kolokwium z matematyki naszło mnie na obmyślanie planu wycieczki :P :) więc po obiadku zabrałem się do realizacji tego, jakże spontanicznego projektu :) Droga była bardzo przyjemna, cały czas z wiatrem nawet dość niska temp. 10 st. nie była po rozgrzewce odczówalna :) Spotkałem 2 jeże (zapiekane w asfalcie:/ ) i bociana w pełni sprawnego :) poza jeżami trasa wspaniała niewiele wymagająca, bardzo mało aut, w miare płasko i prawie zawsze asfalt, a po drodze piękne widoczki oraz zabytkowe budowle :) czegóż tu więcej chcieć :)?? Fotki poniżej


Panorama Matysówki widziana z drogi między Budziwojem a Tyczynem.


Alejka w malowniczo oświetlonym promieniami słońca parku przypałacowym w Tyczynie zawierającym 40 drzew o charakterze pomnikowym.


Skompany w promieniach słońca pałac hr. Ludwika Wodzickiego,


budynek powstał w latach 1862-1869


obecnie w pałacu mieści sie zespół szkół.


Wąska uliczka pomiędzy kamienicami w Tyczynie.


Gotycko- barokowy kościół parafialny p.w. św. Katarzyny z 1466r.


Staromiejski układ urbanistyczny.


Muzeum regionalne otware w 1985r.


Pomnik bitwy pod Grunwaldem na rynku.


Pozostalości żydowskiego cmentarza.


Cyrkowe wozy pozostawione na polu przy drodze na Budziwoj.


Panorama (w centrum i po lewej w oddali Rzeszów, po prawej Matysówka).


Widok na orne pola i leśne pagórki okolicy Tyczyna.


Wielgachny wąwóz (jak na moje oko lessowy) nieopodal ul. Potoki.


Odpoczynek na zielonej trawce w Budziwoju i widok na rower z mojej perspektywy :)


Drogowskaz do punktu geograficznego na Drabiniance (nie chciało mi się tam jechać :P innym razem to zrobię :))


Wyszystkim spacerowiczom znad Wisłoka znana łódka "Henia" przycumowana nieopodal zapory.


Ta sama fotka co wyżej tylko odrobinę zmodyfikowana :)


Mapka trasy :)
'

Spalanie wilkanocnych kilogramów :)

Piątek, 29 kwietnia 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Słocina => Św. Roch => Malawa => Słocina górna => Rzeszów


Po świątecznym obżarstwie nastał czas zrzucania zbędnych kilogramów, tak więc po przyjeździe do Rzeszowa za sprawą przepięknej pogody postanowiłem zrobić sobie malutką wycieczkę :)

Trasa wycieczki początkowo miała wyglądać nieco inaczej jednak w mojej starej glowie :P pomieszały się kierunki no i wyszło co wyszło :) Nie żałuję :) ponieważ pobiłem swój osobisty rekord prędkości (65 km/h) uzyskałem prędkość 85 km/h. Również moja pamięć zarejestrowała wspaniałe widoczki panoramy Rzeszowa :) niestety zdjęcia nie odzwierciedlają uroku ;/ ale co tam :) Trasa miejscami dość wymagająca. Bywało bardzo, bardzo pod górkę (rozważałem opcję zejścia z roweru i wczołgiwania się niczym dżdżownica na szczyt, na szęście nie uległem pokusie :)), a także bardzo bardzo szybko i ryzykownie :) SUPER :D

Kapliczka ku czci Św. Rocha wybudowana na miejscu dawnego kościoła. Tablica z podpisem została zamieszczona 19.08.2001r.



Taki widoczek znajdował się za moimi plecami w drodze między Św. Rochem a Malawą:) W dole panorama Rzeszowa.


zoom 4x






Kościół w Malawie p.w. Św. Wawrzyńca. Parafia powstała za czasów Kazimierza Wielkiego, a wiec ok 1370 roku. Kościół na zdjęciu został wybudowany w 1923 roku.



Zachód słońca nad przepiękną panoramą Rzeszowa (zdjęcie nie odzwierciedla uroku, spowodowane to został kiepską widocznością :/ ) po lewej stronie wystający słup to najwyższy punkt wzniesienia 391m n.p.m. (ciężko było się wdrapać na szczyt ale się udało :) )



Wierza przekaźnikowa w Malawie.



Trzy krzyże wraz z prowizorycznym ołtarzem nieopodal wielgachnej anteny.



Ostatnie spojrzenie mojego roweru na fenomenalny zachód słońca i ruszamy w dalszą drogę :)



Neogotycki kościół p.w. Św. Rocha i Marcina w Słocinie wybudowany w 1916 roku.



Poniżej przedstawiam mapkę obrazującą przebieg mojej trasy wraz z profilem ukształtowania terenu :)

Jak to się zaczęło.

Wtorek, 26 kwietnia 2011 · Komentarze(0)
Moja pasja do roweru zaczęła się już bardzo dawno, dawno temu bo gdy miałem 3 albo 4 lata (pamiętam to jak dziś) :) wtedy to po raz pierwszy dosiadłem dwukółka mojej starszej siostry. Od tamtego czasu jeździłem rowerkiem kiedy tylko mogłem, jednak prawdziwe możliwości jakie daje ta cudowna maszyna zacząłem odkrywać dopiero w połowie gimnazjum. Po czasie szusowania po chodnikach i lasach mojej okolicy kiedy to już przestraszyłem każdego kto potrafił chodzić :) wyjechałem na dłuższe trasy np. 50 km wtedy zrozumiałem, że zaczyna nas coś łączyć, jakieś niezwykłe uczucie :) to było coś więcej niż tylko przyjaźń :) od tamtej pory aż do dnia dzisiejszego trzyma mnie ta miłość :) i wcale nie popuszcza :P