Odpoczynek po pracy :)

Piątek, 8 lipca 2011 · Komentarze(1)
Trasa: Nowa Dęba => Alfredówka => Siedlisko => Stale => Tarnobrzeg => Chmielów => Dąbrowica => Skopanie => Wola Baranowska => Ślęzaki => Kaczaki => Rozalin => Tarnowska Wola => Nowa Dęba

Po dniu spędzonym w pracy nadeszła błoga chwila odpoczynku :) więc po szybkim zjedzeniu obiadu wyruszyłem na wycieczkę :)

Pogoda nie była zbyt przyjazna bo 27 st. ciepła no i zaraz po deszczu więc wszystko parowało i było bardzo duszno czułem się jak w lesie tropikalym
przejeżdżając przez jakieś lasy :D jednak całą atmosferę łagodziły powiewy wiatru skutecznie mnie spowalniając poprzez dmuchanie mi prosto w twarz :)

Spotkałem stadzo dzikich łabędzi, bociana, czaplę siwą, pare drapieżnych ptaków (nie znam jeszcze tych gatunków) i zaskrońca zapiekanego w asfalcie :D

Robiłem mało zdjęć ponieważ trasa w planach była długa a do zmierzchu pozostało mało czasu więc obawiałem się powtórki z wycieczki z kolegą kiedy to zgasło nam słońce :D bo nadal nie zainwestowałem w oświetlenie;/

Jednak udało się mi zrobić jedno fajne zdjęcie mojego roweru na tle jakiegoś grafiti pod mostem w Chmielowie :D

Do domu wróciłem odrobinkę zmęczony i cały brudny :) odkryte części ciała pokrywała warstwa kurzu i piasku unoszącego się nad drogami w końcu 84 km swoje robi, a nie obeszło się bez potu działającego jak klej na pyły :D

zdjęcia poniżej :)


Pan bocian szuka jedzonka na podtopionych ląkach po ostatnich opadach.


Staw "Łąka Pańska" :D jakoś mało wody jak na tyle deszczu chyba wypuścili.


Pasące się łabędzie :)


I tak przez kilka kilometrów :) prosto a po prawej stronie przepaść z rzeczką


Kościół p.w. Św. Magdaleny w Miechocinie, dzielnicy Tarnobrzega. Jest to murowana gotycka świątynia wzniesiona ok. 1160 r., być może z fundacji króla Kazimierza Wielkiego najstarszy obiekt w okolicy :D




Zalew Machoski jest to drugi co do wielkości sztuczny zbiornik na Podkarpaciu. Powstał w miejscu odkrywkowej kopalni siarki w Tarnobrzegu słynnej na cały świat :)


Samotne drzewo pośród zbórz nieopodal Tarnobrzega.


Polna droga na pagórkowatym terenie.


Samotny krzyż pośród pól "... tylko w polu biały krzyż..." przypomniały się mi słowa piosenki "Biały krzyż" :)


Kościół p.w. Św. Stanisława biskupa w Chmielowie z 1926 r. ufundowany przez Zdzisława hr. Tarnowskiego z Dzikowa :) Wieża ma 50m wysokości :D


Nieznany mi wcześniej tunel po krajową 9 w chmielowie :D


Mój rower nagminnie łamie prawo :) muszę coś z tym zrobić :D


Kolejny most na krajpwej 9 w Chmielowie, musiałem się po tej skarpie z lewej strony wdrapywać żeby dostać sie do asfaltu :D


Moja ziomalska maszyna :D


Troszkę z szerszej perspektywy. Widać chłopaki ze Stali Nowa Dęba tu byli :P bo powypisywali różności na Siarkę Tarnobrzeg :D




mapka poniżej :)

Leśne igraszki :) cz. 1

Poniedziałek, 4 lipca 2011 · Komentarze(0)
Wycieczka w ogóle nie zaplanowana, pomysł powstał w drodze do babci :)
a stało się to za sprawą deszczu, który zniechecił mnie do tego abym tam jechał:/
więc w polowie drogi skręciłem w lewo i zapuściłem sie w głąb lasu :)

Pomimo znaku ostrzegawczego wjechałem na poligon i spotkałem bajeranckie schrony jednak odrobinę leciwe bo się rozpadały.

W momencie ich zwiedania od środka czułem się jak bochater 4 pancernych :D

W jednej szczelinie przeciw lotniczej spotkałem ciało martwego, małego dzika :(
Po przeprowadzeniu oględzin stwierdziłem, że wpadł tam podczas wędrówki ze swoją mamą, umarł najprawdopodobniej z głodu (nie posiadał znaków na ciele świadczących o zabójstwie) zgon nastąpił kilka godzin przed moim przyjazdem w to miejsce bo był jeszcze miękki i nie nastąpiły procesy rozkładu (nie śmierdzialo i nie było robaków)

Przy jednym schronie prawie pokąsały mnie osy ziemne, ponieważ miały dom na ścianie tegoż budynku a ja tego nie zaóważyłem i oparłem tam rower :) aby go odzyskać musiałem czekać 30 min, żeby się uspokoiły :D

Wycieczkę obficie pokropiły opady deszczu :( przez co trochę zmokłem i było mi wszystko jedno dlatego wjeżdżałem we wszystkie wielgachne kałuże (woda do polowy koła) z dużą prędkością:)
efekt byl zarąbisty :) byłem cały mokry i brudny to było coś wspaniałego :D

Niestety nie zabrałem aparatu i zdjęcia wykonywałem telefonem dlatego są takie kiepskie :(


Nieznana mi wcześniej rzeczka :)


Widok od góry z wzniesienia porośniętego malowniczymi mchami i porostami :)


Kolejna rzeczka kilkaset metrów dalej :D stanęła mi na drodze i nie dało się przejść na drugą stronę...


... jednak nieopodal zaóważyłem przewrócone drzewo łaczące oba brzegi więc postanowiłem przejść :) obawiałem sie że pęknie podemną, rowerem i plecakiem(a upadek mógłby być nie ciekawy do wody z wys. ok 1,5 m) ponieważ razem ważyliśmy ze 100 kg, jednak na szczęście wytrzymało :D
a na zdjęciu moje krzywe nogi :P


Martwy dzik, skopana wokoł ziemia świadczy o próbie poszukiwania jedzenia i wystąpieniu ruchów agonalnych w czasie śmierci, był bardzo młody wielkość można porównać do butelki po wodzie


Wejście do schronu...


w środku (częściowo zawalony sufit spowodowany przegniciem belek)


Wspaniała konstrukcja :)


a to juz inny schron był suchy wąski i ciemny ale tam wszedłem żeby na chwilę schronić sie przed ulewą :D


Mój rower rozmawia z osami :D


Polowy posterunek strażnika przejazdu :)


belka owinięta drutem kolczastym (resztki po szlabanie)


Przedwojenna droga mocniejsza od nowoczesnego asfaltu :D


Mapka poniżej:)

Nowy miesiąc nowe pomysły :)

Poniedziałek, 4 lipca 2011 · Komentarze(0)
Aby odrobinę oderwać się od asfaltowej rutyny postanowiłem stwożyć cykl wycieczek pod tytułem "leśne igraszki" :)


Temat w miarę łatwy do zrwalizowania jako że mieszkam w sercu puszczy sandomierskiej :D postaram się przedstawić walory tutejszych lasów :)

W tym miesiącu wprowadze również odrobinę świeżości na bloga a mianowicie filmy z przejazdów z kamer zamontowanych w różnych miejscach mojego roweru :)

Na zakończenie miesiąca

Czwartek, 30 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Nowa Dęba => Rozalin => Kaczaki => Ślęzaki => Dąbrowica => Siedleszczany => Suchożów => Skopanie => Dąbrowica => Ślęzaki => Kaczaki => Rozalin => Nowa Dęba


ach jak przyjemnie :) po miesiącu wreszcie udało mi się wybrać na jaką dłuższą trasę :) ale z ubolewaniem stwierdzam że forma odrobinkę mi spadła :(

Pojechałem na jedyne wzniesienie w mojej okolicy :) żeby powspominać wspaniałe czasy objazdów Rzeszowa i natrafiłem tam na miejsca w którch o dziwo jeszcze mnie nie było :)
Szczególnie mnie miło zaskoczył widok na panoramę siarkopolu w Tarnobrzegu ponieważ komin był uderzająco podobny do tego w Rzeszowie :)

Poza tym zaskakującą dla mnie byla liczba małych żabek a właściwie ropuch :) Pierwszy raz w życiu widziałem takie zjawisko żab na drodze :) były bardzo malutkie każda miała może z 1 cm wielkości (pewnie zaczęły się "wykluwać")
Zdjęcia poniżej :)


skutki obniżenia poziomu wody w jakimś zarośniętym bajorku :)




Niezapominajka :) (a już myślalem że nie znajdę dzisiaj nic kolorowego)


Rower zażywa kompieli :D


żaba jeziorkowa (Rana lessonae) weszła pod patyki i myślala że jej nie zobaczę :D


Zagęszczenie jakiś krzaczorów z bliska wyglądają....


...jak drzewko oliwne


musiałem się z rowerem odrobinę poprzeciskać przez zarośla... :P


...ale warto było zobaczyłem słońce:)...


....i wyszedłem na prostą :D


odpoczywając w rowie dostrzegłem trzcinę przypominajaca bambusa :)


a to moja była ulubiona ambona myśliwska :) zawsze na nią wchodziłem jendnak ktoś ją zniszczył :(


Siarkopol prawie jak Rzeszów :)


maczek czerwony :D podświetlony promieniami zachodzącego słonca w Siedleszczanach


Piękny Cumulonimbus oświetlony słońcem po zachodzie słońca :) jego rozciągnięcie w prawą stronę pokazuje w jakim kierunku wieje wiatr :)




Przejażdżka z siostrą :)

Środa, 22 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Nowa Dęba => Kaczaki => Ślęzaki => Marki => Kaczaki => Nowa Dęba

Moja pierwsza wycieczka rowerowa w mojej okolicy i to w dodatku z siostrą :D
Wreszcie odwiedzilem moje okolice :D i muszę z zadowoleniem stwierdzić że wiele się zmienilo i to na dobre:)

Leśne ścieżki zostały oznaczone, co kilkaset metrów pojawiły się ławeczki i śmietniki, a także tablice informacyjne o miejscowej roślinności i zwierzynie :D
po prostu wspaniale :D

Wiejskie miejscowości mojej gminy też zmieniły się na lepsze:D
Pojawiła się nowa wspaniala nawierzchnia oraz chodniki :)
Remizy zostały odrestaurowane, oraz pojawiły się nowe przystanki autobusowe :)

Wycieczka była krótka ze wzgledu na mojąsiostre która wsiadla na rower poraz pierwszy w tym roku :D ale i tak sie nieźle spisała jak na początek :)

Jadęc przez te wszystkie miejscowości czułem się jakoś dziwnie pewnie dlatego, że tam gdzie jeździłem przez kilka ostatnich miesięcy było górzyście i prawie brak lasów :D a tutaj płasko jak na stole i prawie ciągle las :D....
... no ale w lesie jest fenomenalnie takie świeże powietrze, pachnące i wogóle, ten zapach jagód ach coś pięknego :)
zdjęcia poniżej.


Tymi torami wracam z Rzeszowa :D


Nowe oznaczenia w lesie


Troszkę w przybliżeniu :D


Nowe miejsce na odpoczynek :) po prawej (są nawet stojaczki na rowery :D


Ścięte brzozy


Od frontu :)


Kapliczka w Rozalinie wybudowana ku czci patronki wsi w 1913 roku


Samotna kapliczka wśród pól pomiedzy Rozalinem a Kaczakami


Rzeczka w Ślęzakach :D (w tamtym roku była tam powódź i zalało drogę ;/ tam gdzie teraz widać pola było jedno wielgachne jezioro bylem tam rowerem zbadać jak sytuacja wygląda i się przeraziłem jak to zobaczyłem, a pomyśleć że Tarnobrzeg i Sandomierz były tysiące razy bardziej zalane :/ )


Drogowcy w gminie Nowa Dęba są bardzo dokładni w obliczeniach :D


Jakaś wielgachna obora dla świn między Ślęzakami a Markami

Pole łubinu na tle zachodzącego słońca w Markach :D


A tu się uchował jeden kwiat gorczycey na tle tysięcy łubinu :D


To samo pole z szerszej perspektywy ( mało kto wie ale kwiaty tej rośliny mają wspaniały, przyjemny słodki zapach :D leżałem tam i napawałem się nim :D )




Trasa przejazdu :)

Będzie padać, czy nie będzie ...

Wtorek, 21 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Racławówka => Niechobrz => Zgłobień => Nosówka => Bzianka => Przybyszówka => Rzeszów

Wycieczka w połowie swojego przebiegu odbyła się obeznaną drogą, ale nie sfotografowaną :D

Dziś też by nie było zdjęć ponieważ aparat został w domu. Na szczęście z pomocą przyszła wspaniała koleżanka, która poratowała mnie kawałkiem swojego aparatu dzięki czemu uwieczniłem kilka ładnych widoczków :D DZIĘKUJĘ CI BARDZO ZA APARAT :D

Trasa przebiegała pod znakiem zapytania jeżeli chodzi o pogodę. Nad głową corusz przelatywały czarne obłoki wyglądające na takie, które dają dużo deszczu, jednak miałem szczęście i jechałem ciągle za deszczem.... :D

... od połowy trasy zacząłem wjeżdzać na tereny gdzie przed chwilą padał deszcz (droga była mokra) :)

Na wycieczce zadziwiło mnie świetne oznakowanie atrakcji turystycznych w miejscowości Niechobrz i Zgłobień ponieważ znajdowały sie drogowskazy do zabytkowych kościołów i dworku ( niegdzie wcześniej wokół Rzeszowa nic podobnego mnie nie spotkało :)
Zaskoczeniem też okazały sie szyby górnictwa gazowego między Zgłobniem a Nosówką :D
W sumie wiedziałem, że na podkarpaciu są złoża takich surowców, ale nie spodziewałem się, że są ulokowane tak blisko Rzeszowa :D

Trasa wycieczki była bardzo przyjemna prawie przez całą swoją długość prowadziła przez malownicze pagórkowate tereny :)


Trawa w Niechobrzu :)


Figurki znajdujące się wokół Kościoła w Niechobrzu


Pastuszek z owieczką :)


widoczzek w drodze do Zgłobnia:)


Troszkę z zoomem :D


Fenomenalny zachód słońca :D coś pięknego :)


zboże na tle zachodu słońca :)


To już Zglobień :D


Dróżka


Kapliczka pusta w środku, przed wjazdem do Zgłobnia :)


XVIII wieczny Zgłobieński kościółek :)


Pola :)


Kopalnia Gazu.... :D


... w Nosówce (ochrona mnie zaczęła gonić :D )


Interesujący znak w Bziance :)


Krzyżówka w Rzeszowie (tak troszkę artystycznie :P )


Nie do końca udane zdjęcie wykonane techniką panoramowania :D


Stacja Lotos :)



Mapka przejazdu

rozprostowanie kości ... :)

Piątek, 10 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Zwięczyca => Racławówka => Niechobrz => Boguchwała => Rzeszów

Po wyczerpującym matematycznie tygodniu, przed odjazdem na weekend do domu postanowiłem rosprostować zasiedziane kości, po długich dniach spędzonych nad ksiązkami.
Pomimo niezbyt przyjaznej pogody zapowiadającej deszcz, poprzez nisko zawieszone chmury nad głową wybrałem się na wycieczkę w nieznane...:)

...nieznane ponieważ pierwszy raz udałem się w kierunku południowo-zachodnim od Rzeszowa:)

Droga była prawie cały czas pod silny, chłodny wiatr tak więc ciężko się pedałowało, jednak liczne pagórki pokryte malowniczo rozłożonymi polami rekompensowały trudy wycieczki :)

Niestety nie zrobiłem żadnych zdjęć ponieważ ładowarka od baterii aparatu została w domu :/ ale nic z pewnością niebawem udam się w tamte tereny raz jeszcze gdy będzie trochę więcej czasu i wszystko dokładnie sfotografuje :D


mapka przejazdu :)

Prawie jak włóczykij :)

Niedziela, 5 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Matysówka => Rzeszów


Po dłuższej przerwie spowodowanej bardzo zaliczeniowym tygodniem znów wsiadłem na rower i pojechałem... :)
...pojechałem do Matysówki, gdzie z asfaltowej drogi skręciłem na drogę polną. Idąc nią wszedłem na wspaniałe wzgórze, było to miejsce mojej pierwszej wycieczki po przywiezieniu roweru do Rzeszowa przed paroma miesiącami...

Po czym usiadłwszy i wyjąwszy moją zaczarowaną harmonijkę począłem grać melodię z muminków wykonywaną przez Włóczykija :)



U moich stóp znajdowała się fenomenalna panorama Rzeszowa a nad nią rozbrzmiewała zaczarowana melodia włóczykija łagodząc miejski szmer :)

Na koniec relaksacyjny przejazd nad Wisłokiem i do domu :)

Wycieczkę uważam za bardzo udaną :)

przygodowa wycieczka :)

Środa, 25 maja 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Siedliska => Lubenia => Straszydle => Hermanowa => Błażowa Dolna => Nowy Borek => Stary Borek => Kielnarowa => Św. Roch => Słocina => Rzeszów

No i stało się :) wyruszyliśmy, po kilkunastu płaskich kilometrach zaczęły się upragnione górki :)
W Lubeni natknęliśmy się na drogowskaz do SPA więc wdrapywaliśmy się na górkę mając nadzieję, że będą mieli coś w ofercie za piątke :P jednak się rozczarowaliśmy i poszliśmy podziwiać wspaniałą panoramę okolic :D

Zaraz za Straszydlem natknęliśmy się na las liściasty więc nie mogliśmy tam nie wejść :P
Po kilkunastu metrach od asfaltu płyną strumyczek a zaraz za nim wielgachna góra od razu pierwsze skojarzenie, kurcze jestem w bieszczadach :D już wiedziałem że muszę wejść na górę :P więc zaczęliśmy się wspinać, trochhę na czworaka trochę normalnie (bo było tak stromo) już w połowie drogi na szczyt rowery wydawały się bardzo malutkie (zostały na dole bo nie dało by się z nimi wejść) a ze szczytu wyglądały jak kropeczki :)

Gdy tam weszliśmy nie wiedziałem co ze sobą zrobić tak byłem zafascynowany urokiem tego miejsca :) widziałem, że mojemu towarzyszowi też się bardzo podobało :)
Gdy już napełniliśmy zbiorniki zachwytu tamtejszą przyrodą zeszliśmy na dół i ruszyliśmy w dalszą wędrówkę :)

Po pewnym czsie drogi naprzeciwko nas jechał samochód, a był ok 10 m przed nami, w tym momencie przed jego kołami przebiegła sarna (my ją dostrzegliśmy wcześniej on nie) kierowca tylko kręcił głową z przerażnia, gdyby jechał odrobine szybciej oberwalibyśmy sarną odbitą od jego maski :/ aż strach myśleć o skutkach spotkania 3 stopnia z mięskiem.
Na szczęście wszystko było ok :)

Kilkanaście kilometrów przed Rzeszowem zgasło nam słońce :P więc jechaliśmy po ciemku, a w dodatku mi jeszcze z dźwigni hamulca wyskoczyła linka wiec pozostałem bez hamulca;?

Postanowiłem usunąć usterkę :P jednak jak się okazało w plecaku miałem tylko patyczek po lodzie i klucze od mieszkania :D wybrałem patyczek :P i udało się naprawić :D

W Kielnarowej podjazd do Matysówki pokonywaliśmy w egipskich ciemnościach :D W połowie podjazdu zmęczyliśmy się i zrobiliśmy przystanek na miejscowym cmentarzu podziwiając nocną panoramę Tyczyna :)

Gdy wystartowaliśmy dojechaliśmy do Św. Rocha a tam naszym oczom ukazała się nieopisywalnie piękna nocna panorama Rzeszowa :D To było coś cudownego :)
Rozgrzane powietrze znad miasta unosząc się do góry powodowało magiczne falowanie świateł, ach cóż to był za widok :D Po prostu coś pięknego :)

Wycieczka była przesuperaśna, towarzyszyły jej niezapomniane wrażenia, a i pogoda się udała pomimo tego, że na początku przeszkadzał wiatr :) zdjęcia poniżej :)


Kościół p.w. Św. Urszuli z 1929 roku, parafia powstała w 1392 roku :)


Krzaczory nieopodal kościoła :)


Widok z drogi do SPA :) w dole Lubenia.


jak wyżej jednak troszkę z zoomem :)


Czterogwiazdkowy hotel "Splendor" wraz z SPA :)


Przeszklona kapliczka nieopodal hotelu.


Zjazd z hotelu (była prędkość jednak drogowa spirala trochę mnie przestraszyła bo hamulce za słabo hamowały :)


Rzeczka i pomysłowy brzeg w Straszydlu :)


Oryginalna kapliczka z 1922 roku.


Fajne ktoś ma podwórko :P ( można zobaczyć skutki ruchów górotwórczych :) )


Mój rower w wodopoju :P


Widok na górkę :)


Prawie na szczycie :D


a to ja w drodze na szczyt :D


Odpoczynek na cmentarzu między Kielnarową a Matysówką :)


Panorama Rzeszowa z Św. Rocha :D


Trochę mi sie ręka trzęsła i wyszło tak artystycznie :P


no już odrobinę ujarzmiłem moje ręce :P


Te czerwone kreski to światła przejeżdżającego auta :)



Mapka przejazdu.

nie do końca zaplanowana wycieczka :)

Wtorek, 24 maja 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Matysówka => Chmielnik => Św. Roch => Malawa => Rzeszów

Dzisiejsza wycieczka miała wyglądać nieco inaczej :) z powodu braku towarzyszy miałem się wylegiwać na szczycie Matysówki :P jednak gdy tam dojechałem ogarnęła mnie ogromna chęć zobaczenia co jest po drugiej stronie górki :), a gdy już zobaczyłem to nie mogłem się powstrzymać żeby jechać dalej, dalej i dalej w nieznane :)

Po pewnym czasie wspinaczki pod górkę w wielgachnych krzaczorach po prawej stronie drogi dostrzegłem starusieńką chatkę, pokrytą strzechą. Nie zwracając uwagi na zarośla (pokrzywy :P ) ruszyłem w jej kierunku :)
Na ścianie domku spotkałem 2 płaskie figurki aniołków, ale powbijane gwoździe wyraźnie wskazywały, że kiedyś figurek było tam więcej.

Rozkoszując się widokami tak zapomnianej strzechy z nienacka przyplątał sie do mnie dość duży osobnik szerszenia :P i latał ok 20 cm odemnie początkowo próbowałem zachować zimną krew jednak po chwili ruszyłem co sił w nogach do najbliższej drogi :P na szczęście nie chciało się mu tak daleko gonić :)

Puźniej zaatakował mnie jakiś rozzłoszczony pies :) (wtedy to prawie pobiłem mój osobisty rekord prędkości :) dobrze że akurat było z górki :P )

Wycieczkę uważam za bardzo udaną, ale i wymagającą na szczęście to drugie było obficie wynagradzane wspaniałami widoczkami :)

Pogoda była odrobinę zbyt słoneczna, ale w czasie jazdy czując wiatr we włosach :P nie robiło to na mnie większego wrażenia :)
Zdjęcia poniżej :)


Panorama na część Matysówki i Rzeszowa (między drzewani po lewej).


Na pierwszym planie widać jak stromy był podjazd (droga momentalnie znika "za horyzontem" ) w oddali Rzeszów, a ja odpoczywałem po morderczym podjeździe :)...


... no i tak odpoczywając w małej dolince nieopodal mnie dostrzegłem pasącą się Mućkę :)


Gdy ruszyłem dalej spotkała mnie miła niespodzianka czyli stadko sympatycznych koni :)


A to panorama pogórza dynowskiego :)


j.w.


... mały biały domek, w mej pamięci tkwi, a wtym małym białym domku jesteś miła Ty .... :D nikogo niestyty tam nie było :/ ale przypomniały mi się słowa starej piosenki :)


Dach pokryty strzechą (jak bym się przeniósł w czasie :) ach dawniej to ludzie mieli...


Dwa gliniane aniołki. Na pierwszym planie figurka z trąbką, a na drugim...


... odrobinę smutny, albo zły aniołek :/ ciekawe czemu ??


Będą ziemniaczki :P


Chmura przesłaniająca sło ńce :) mmmm cudownie :D


Pierwszy mak jaki spotkałem w tym roku :D (brakuje mi tutaj tylko kilku habrów i było by git :)


Jubileuszowy krzyż w Chmielniku.


... zielony mosteczek ugina się... :D kurcze znów się mi przypomniała stara polska piosenka :D a na zdjęciu strumyk pod mostkiem w drodze z Chmielnika do Św. Rocha.


Zachód słońca zaraz za Wisłokiem :)



mapka przejazdu :)