Wpisy archiwalne w kategorii

Okolice Rzeszowa

Dystans całkowity:807.50 km (w terenie 89.50 km; 11.08%)
Czas w ruchu:39:29
Średnia prędkość:20.45 km/h
Maksymalna prędkość:85.00 km/h
Suma kalorii:42360 kcal
Liczba aktywności:21
Średnio na aktywność:38.45 km i 1h 52m
Więcej statystyk

Ostatni raz w Rzeszowie ;/

Piątek, 29 czerwca 2012 · Komentarze(1)
Ostatni raz w Rzeszowie, ale ten rok zleciał, bardzo szybko, miałem tyle planów rowerowych ale niestety nie udało się ich zrealizować- brakowało czasu czasem chęci.
Tak na zakończenie mojej wizyty w tym pięknym miasteczku wybrałem się na wycieczkę bez planu, poprostu jechałem przed siebie, jakimiś polami dotarłem do Matysówki jednak po chwili z powrotem skręciłem w pola i tam odkryłem piękne miejsce- wzgórze a na jego szczycie krzyż pod którego stopami na kolanach siedzi Rzeszów, trochę żałuję że nia zabrałem ze sobą aparatu bo mogłem zrobić kilka świetnych zdjęć, ale na szczęście miałem telefon- nie widać na zdjęciach nim wykonanych tego uroku, ale uwierz on tam jest już z niecierpliwością czekam na październik kiedy tam pojadę po zmroku aby obserwować cudowny widok.

pewnie jakiś zbiorowy grób, bo poco wieszać tyle figurek na jednym drzewie ? betonowy krzyż postawiony w 1972 roku.


zbliżenie na drzewo


to piękne miejsce wspomniane na początku wpisu.


u stup krzyża, ku mojemu zdziwieniu był on zadbany, wokoło przystrzyżona trawa, ustawiona ławeczka, i świeże kwiaty w wazoneczku u stóp krzyżą.


widok na dolinę niedaleko wyżej wspomnianego pagórku.

Autostrada A-4 Rzeszów

Czwartek, 21 czerwca 2012 · Komentarze(0)
Dziś tak samo jak wczoraj gorącooo !! Ale mnie to nie zniechęciło więc poszedłem pojeździć :) W planach miałem pojechać bezpośrednio na budowaną autostradę A-4 obok Rzeszowa jednak gdy byłem w połowie drogi zaczęło nagle padać więc szybko zawróciłem i uciekłem deszczowi :)
Wjechałem w jakieś nieznane mi wcześniej drogi i tak przemieżając kilkanaście km dojechałem do wyżej wspomnianej autostrady :) trochę się tam pokręciłem i wróciłem do domu.
Wycieczka nie była owocna w jakieś mocne doznania bo już spedzając 3 dzień z rzędu na rowerze moje nie przyzywczajone cztery litery protestowały :)
W czasie jazdy cyknąłem kilka fotek, są poniżej miłego oglądania :)

koniec ścieżki i co tu zrobić ;/


rzep


kwiatuchy


trochę inne kwiatuchy


A to sie porobiło z glebą podczas tych kilkudniowych upałów


Autostradowa przeprawa nad jakimś bagnem :)


A to ta sama autostrada, ale na górze :) a miała być gotowa na EURO 2012 :P

Tak z nienacka

Wtorek, 19 czerwca 2012 · Komentarze(0)
Po połudiu tak bardzo nie było co robić więc pomyślałem, że to wspaniały czas aby zebrać sie w sobie i pojechać gdzieś w nieznane :) Wsiadłem i pojechałem w stronę Malawy.
Brakowało mi 1,5 km do punktu polożonego 400 m n.p.m. gdzie usytuowana jest wielka wieża przekaźnikowa i nagle tak zaczęło lać że krople wyglądały jak grad. Dostałem kilkoma w głowę i resztę ciała a właściwie było ich więcej niż kilka bo pożądnie zmokłem zanim znalazłem jakiś daszek abym się mógł ukryć. Gdy znalazłem schronienie stałem tam z 15 min bo tak mocno lało.
Deszcz odrobinę sfolgował jak by to moja Babunia powiedział więc ruszyłem w dalszą podróż :) powietrze było niemiłosiernie smaczne :D ach wtedy to się oddychało a nie tak jak przez cały dzień gdzie na termometrze było więcej niż 30 stopni:)
Puźniej pojechałem jeszcze zwiedzać inne wioski, gdy wróciłem do Rzeszowa okazało się, że tam wogóle nie padało :)
zdjęć niestety nie mam z wycieczki bo nie naładowałem baterii, następnym razem napewno zabiorę :)

Podsumowanie całego maja

Czwartek, 31 maja 2012 · Komentarze(0)
Ten miesiąc był bardzo pracowity dlatego też rower dotknąłem tylko 2 razy wybierając się na krótkie wycieczki po okolicy Rzeszowa, niestety żadnych fotek nie pstrykałem ponieważ nie zabierałem ze sobą aparatu fotograicznego. Naszczęście maj już miną i nadchodzi czerwiec, mam nadzieję że nadrobię stracone kilometry i podziwiane krajobrazy przepięknego Podkarpacia :)

trzynastego piątek ...

Piątek, 13 kwietnia 2012 · Komentarze(1)
Trasa: Rzeszów=> Budziwój=> Boguchwała=> Zwięczyca=> Rzeszów

Nareszcie się wyrwałem na rower :) z początku nie wiedziałem gdzie pojechać, jednak gdy już siedziałem na mojej maszynie cel był już tylko jeden- odnaleźć starą kładkę (most linowy) na Wisłoku łączący Budziwój z Boguchwałą :)

Dawniej wypatrywałem tego magicznego miejsca na zdjęciach satelitarnych jednak jakoś nigdy nie potrafiłem tam trafić. Dziś można powiedzieć pojechałem przed siebie jakoś tak instynktownie :) no i jakoś tam trafiłem :D

Gdy stałem na środku mosteczku nagle od tyłu nadjechał inny miłośnik rowerów no i musiałem się zmywać stamtąd, ponieważ na jest tam tak wąsko że ciężko było by się minąć 2 osobą z rowerami. Podczas mojego ruszania stamtąd przednie koło wyjechało poza mostek a ja łapiąc się liny nogę wpakowałem w wystające tam druty, oczywiście się pociąłem później płynęła czerwona ciecz :) ale co tam zagoi się :)

Następnie udałem się do Boguchwały skąd pojechałem krajową 9 do Rzeszowa :)
Wycieczkę uważam za bardzo udaną pomimo przygody z nogą, ponieważ odnalazłem coś czego szukałem od bardzo dawna :D

zapraszam do oglądania :)


Łódka w zaroślach przy Wisłoku w Rzeszowie


schodki prowadzące do przystani dla łódek nieopodal kortów tenisowych


A to właśnie wyżej wspomniana przystań :)


Widok na Matysówkę od strony Boguchwały


Kładka łącząca Budziwój i Boguchwałę :) (cel wędrówki:))


Na środku mostu


Stary kościół w Boguchwale widziany zza ogrodzenie, w prawym rogu czai się bike :D


Jeszcze taki widoczek :) w centrum jakiś stary budynek a po lewej kościół ze zdjęcia powyżej :)

Nocny wypad poza miasto :)

Czwartek, 17 listopada 2011 · Komentarze(6)
Trasa: Rzeszów => Matysówka => Rzeszów

Dzisiaj był dzień studenta, no więc wolne od zajęć :) tak sobie myśląc co będę robił wieczorem wpadłem na pomysł wybrania się na jedno z okolicznych wzniesień i popstrykania parę fotek Rzeszowa nocą :)

Oczywiście plan zrealizowałem w 200% ponieważ pomimo zrobieniu zdjęcia Rzeszowa z górki to cyknąłem parę fotek na mieście :)

Jeszcze co do trasy to w trakcie wykonywania procesu wdrapywania się pod górkę w egipskich ciemnościach w tej wsi zaatakowały mnie kilka razy jakieś psy. Raz sytuacja była dość poważna bo psem okazał się jakiś wilczur, więc zawróciłem myśląc że po wycieczce, ale pomyślałem, chwilę poczekałem i pojechałem z powrotem pod górę na szczęście już go nie było:)

Jeszcze ciekawą sytuację miałem z psem na szczycie :) a mianowicie stoję sobie przy statywie z aparatem, aż tu nagle ni z gruchy ni z pietruchy za moimi plecami jakieś 2 metry zaczął szczekać pies oczywiście od razu znieruchomiałem :) zastanawiając się co robić (było ciemno bo tam nie ma latarni) no ale po chwili usłyszałem wołanie właścicielki żeby mnie zostawił :) więc poszczekał jeszcze chwilę i sobie poszedł:D

Widoczek tuż przed startem


Rzeszów nocą z Matysówki :)


Trochę chciałem poudawać ducha :) nad moją głową "wielki wóz" (zero fotomontażu- dla nie wtajemniczonych :)


a to po mojej prawej stronie (druga część Matysówki- ta oświetlona :)


uczę się latać :P :D


jakiś kościół fajny witraż


ul. Rejtana w Rzeszowie


most zamkowy a właściwie pod mostem :D


no a tutaj widać ten mosteczek z boku


zamek, niestety z tej gorszej strony poniewaz nie miałem czasu jechać w inne miejsca


a tu takie krzaczorki z lampą :)

Iść ciągle iść w stronę Słońca... :D

Wtorek, 8 listopada 2011 · Komentarze(1)
Trasa: Rzeszów => Słocina => Malawa => Chmielnik => Św. Roch => Matysówka => Rzeszów

Czytałem prognozę pogody w internecie i w momencie kiedy zobaczyłem że zostały tylko dwa ciepła dni puźniej nastąpi ochłodzenie w mojej głowie zjawił się szalony pomysł :D

A mianowicie wstać przed wschodem słońca, wsiąść na rower i pojechać na najwyższe wzniesienie w okolicy podziwiać wschód słońca

Myślałem że juz nie wstanę ponieważ w moim łóżku grawitacja działa jakoś bardziej niż poza nim ale zebrałem siły i zsunąłem się z pod cieplutkiej pierzynki, wyjrzałem za okno a tam mróz, trawa pod latarnią oszroniona, było całkiem ciemno.
Prędko się ubrałem ponieważ planowałem wyjazd o 5 a była już 5.20 no i poszedłem a właściwie pobiegłem po rower bo już nie było czasu, musiałem się spieszyć ponieważ słońce na mnie nie będzie czekało jak nie zjawię się o 6.30 na szczycie :D

Po intensywnym wciąganiu moich 105 kg pod górkę (rower-17 kg, ja-80 kg, ubrania coś koło 5kg, plecak a wnim pare kluczy picie i jedzenie- 3 kg) miałem szczerze dość , ale się udało bo była 6.28 :D

Zaóważyłem że słońce jest bardzo punktualne ponieważ o równej 6.30 ujrzałem wyłaniająca się zza choryzontu czerwoną tarczę :D

Zacząłem pstrykać zdjęcia jedno za drugim w efekcie ich połączenia powstał filmik znajdujący się poniżej, niestety jest on taki krótki ponieważ było przeraźliwie zimno i zaczą wiać wiatr więc zamiast stać musiałem pojechać dalej żeby sie rozgrzać .

I tutaj właściwie skończył sie mój plan wycieczki :D ponieważ dalej nic nie planowałem postanowiłem wsiąść i jechać przed siebie bo i tak wszystkie drogi nawet polne którymi jechałem w okolicy prowadzą do rzeszowa więc nie można się zgubić :D

Gdy dotarłem do Matysówki i zacząłem zjeźdzać z jednego bardzo stromego wzniesienia obleciał mnie strach przed prędkością pierwszy raz w życiu a na liczniku miałem tylko 70 km/h więc zacząłem chamować i resztę zjazdu kontynuowałem z bezpieczną predkością 40 km/h.

Wycieczkę uważam za bardzo udaną, ponieważ zrealizowałem coś czego bym się jeszcze parę dni wcześniej nie spodziewał :D krótko mówiąc to co zrobiłem było dla mnie zaskoczeniem :D
Zdjęcia i filmik poniżej, milego oglądania



Samolot którego smuga kondensacyjna została oswietlona promieniami wschodzącego słońca :)


Pierwsze spojrzenie słonka w moje oczy :D


to już nieco puźniej


kościółek św. Magdaleny znajdujęcy sie na szczycie


tablica informacyjna na drzewie


kościółek z innej strony


okno


specyficzna kapiliczka gdzieś pośród pól


dowody mrozu :)


panorama w oddali widać górę z której obserwowałem wschód, w cetrum zdjęcia jest droga więc możesz zobaczyc jakimi głównie drogami przebyłem tą wycieczkę :D


jak wyżej jednak z przybliżeniem


A to moja urodziwa modelka...


...jest ze mną zawsze w najpiekniejszych miejscach :D:D


Sadzonki czarnej pożeczki


las na zboczu


Drogowskaz do miejsca katolickich spotkań młodzierzy w Chmielniku


Konie ciągnące wóz z bardzo miłym panem niestety go nie widać, a po lewej ogrodzenie "domu młodych"


"wędrówką jedną życie jest człowieka" - od razu przypomniały mi się słowa tej piosenki gdy zobaczyłem ten cudowny widok ponieważ jak wżyciu raz z górki raz pod górkę :)


Panorama Chmielnika ta mgła którą widać to zimne(lodowate) powietrze, do tego momentu jechałem w miare na dość dużej wysokośći ale gdy tam zjechałem gdzie ta mgła to zmarzłem 10 razy bardziej niz wtedy gdy obserwowałem wschód słońca.


polne kwiaty ale chyba ostatnie tej jesieni :(


chodowla ryb


a to ja zjadający słodką przekąskę gdzieś w Matysówce nieopodal jakiegoś urwiska, oczywiście fota kompletnie nie udana bo bike ją robił :) on nie ma duszy artysty :D


kolejny wspaniały las liściasty nieopodal Rzeszowa :)


panorama Rzeszowa to właśnie tu mnie strach obleciał


W oddali pogórze dynowskie

Jesienią po Rzeszowie

Poniedziałek, 7 listopada 2011 · Komentarze(2)
Trasa: Rzeszów => Słocina => Św. Roch => Malawa => Słocina => Rzeszów

Mamy 7 listopada a za oknem mocne słoneczko, na termometrze 13 stopni :) Ta wspaniała informacja natchnęła mnie do wybrania sie na wyprawę :D

Po raz pierwszy po wakacjach postanowiłem pojechać na najwyższe wzniesienie w okolicy czyli do Malawy.

Początkowo droga miała przebiegać standardowo czyli cały czas asfaltem pod górę, jednak gdy w Św. Rochu po lewej stronie drogi dostrzegłem przepiękny las mieniący się kolorami jesieni od razu zacząłem poszukiwania drogi dojazdowej do niego :)

No i się udało, gdy do niego wjechałem po prostu mnie zatkało bo to co zobaczyłem było spełnieniem mojego marzenia z dzieciństwa :)

Zobaczyłem przepiękny bór bukowy, z opadniętymi liściami, rozścielonymi niczym dywan koloru pomarańczowo czerwonego u stóp majestatycznie prężących się drzew na podłożu pokarbowanym licznymi wzniesieniami niczym bibuła. Miękkie światło przedzierające się poprzez gęstą sieć gałęzi lekutko muskało każdy element tego wspaniałego krajobrazu tworząc specyficzny "czarodziejski" klimat :)

Do tej pory widywałem bory bukowe, ale niestety obficie pokryte liśćmi :/

Zwiedzałem ten zakątek ze 2 godziny jednak gdy już zauważyłem że Słońce znacząco się obniżyło postanowiłem jechać dalej.

Po przejechaniu kawałka drogi asfaltem pomyślałem sobie "po co mam jechać drogą którą znam " i w tym momencie skręciłem w polną ścieżynę która kręta i stroma niczym strumień górskiej rzeki doprowadziła mnie do szczytu góry Św. Magdaleny :)

Zdjęcia poniżej , niestety nie odzwierciedlają całego piękna jakie miałem przyjemność obserwować.


Sadzawka w parku w Słocinie, oraz kaczki dziwaczki :P


Parkowe drzewa :)


Jesienny liść Klonu


Park a w oddali opuszczony i zaniedbany dwór


Dwór z innej strony,


Tradycyjny juz widok panowamy Rzeszowa z Św. Rocha tym razem w jesiennej szacie :)


Niezidentyfikowana rośina o różowych owocach :D fajne :D


Scieżka w borze bukowym :)


Zdjęcie macro mchu


Pionowa panorama ukazująca buki :D


A to mój bike stoi nad urwiskiem :D


Pagórek


Panorama lasu 110 stponi


Odbite w wodzie drzewa okraszone pływającymi liśćmi


pnąca roślina (kurcze nazwa mi uciekła jak sobie przypomnę to podam )


Najlepsza panorama :D obejmująca 180 stopmi czyli to co przedemna, to co za mną i to co nademną, jednak ułożyłem ją w poziomie zeby sie zmieściła na monitorze komputera :D


liście


panorama kawałka lasu


Stadia rozwoju usychania liści :D (najpierw zielony, następnie żółty, puźniej czerwony lub pomarańczowy na ziemi )


Wspomniane karbowania terenu :D


Bike patrzy w dal :D (nie miałem modela ani modelki to pozował rower :D )


Również udana pionowa panorama buków


drogowskazy w lesie


krzaczorki :)


Liść oświetlony promieniem Słońca, gdy się mu przyglądniesz zaóważysz strukture jjego budowy :D


Owocniki mchu


Tutaj w poprzednim roku pobiłem mój rekord prędkości, widać różnice wysokości terenu (tu gdzie drzewa start , tam gdzie kościół meta) w tym roku nie zjeżdzałem :)


Znów natrafiłem na liściasty las po wjechaniu w polnądrogę


jak wyżej, inne ujęcie


Krzyż informujęcy że tędy wędrował Św. Jakub


Cel mojej wędrówki :D po lewej stronie wierzy widać księżyc


3 krzyże


Już prawie na szczycie (widok za moimi plecami)


Kaplica p.w. Św. Magdaleny


Wędrowiec który draptał mi po piętach ( szedł tą samą drogą co ja jechałm, w momęcie gdy robiłem zdjęcia on mnie doganiał, a ja znów odjeżdzałem )

Zjazdy dwa

Poniedziałek, 17 października 2011 · Komentarze(2)
Trasa: Rzeszów => Matysówka => Rzeszów

Pogoda była wyśmienita, ponieważ nareszcie już od chyba 2 tygodni zaświeciło słońce i temperatura powędrowała do 10 st. :D
Wycieczka miała charakter przypominajacy z kilku względów , po pierwsze przypomnieć jak się jeździ rowerem :D,
po drugie odwiedzic moje ulubione miejsce w okolicy rzeszowa po wakacjach :D

Musze przyznać że wszystko było by ok , gdyby nie jedna przykra sytuacja, a właściwie wykoleiłem sie przez co troche zniszczyłem rower no i naciągnąłem szyję , całą sytuację możesz obejrzeć na filmiku poniżej:) miłego oglądania.

4

Panorama Rzeszowa


Krowa :D


Mój rowerek przed uszkodzeniami


Kawałek Matysówki

Będzie padać, czy nie będzie ...

Wtorek, 21 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Racławówka => Niechobrz => Zgłobień => Nosówka => Bzianka => Przybyszówka => Rzeszów

Wycieczka w połowie swojego przebiegu odbyła się obeznaną drogą, ale nie sfotografowaną :D

Dziś też by nie było zdjęć ponieważ aparat został w domu. Na szczęście z pomocą przyszła wspaniała koleżanka, która poratowała mnie kawałkiem swojego aparatu dzięki czemu uwieczniłem kilka ładnych widoczków :D DZIĘKUJĘ CI BARDZO ZA APARAT :D

Trasa przebiegała pod znakiem zapytania jeżeli chodzi o pogodę. Nad głową corusz przelatywały czarne obłoki wyglądające na takie, które dają dużo deszczu, jednak miałem szczęście i jechałem ciągle za deszczem.... :D

... od połowy trasy zacząłem wjeżdzać na tereny gdzie przed chwilą padał deszcz (droga była mokra) :)

Na wycieczce zadziwiło mnie świetne oznakowanie atrakcji turystycznych w miejscowości Niechobrz i Zgłobień ponieważ znajdowały sie drogowskazy do zabytkowych kościołów i dworku ( niegdzie wcześniej wokół Rzeszowa nic podobnego mnie nie spotkało :)
Zaskoczeniem też okazały sie szyby górnictwa gazowego między Zgłobniem a Nosówką :D
W sumie wiedziałem, że na podkarpaciu są złoża takich surowców, ale nie spodziewałem się, że są ulokowane tak blisko Rzeszowa :D

Trasa wycieczki była bardzo przyjemna prawie przez całą swoją długość prowadziła przez malownicze pagórkowate tereny :)


Trawa w Niechobrzu :)


Figurki znajdujące się wokół Kościoła w Niechobrzu


Pastuszek z owieczką :)


widoczzek w drodze do Zgłobnia:)


Troszkę z zoomem :D


Fenomenalny zachód słońca :D coś pięknego :)


zboże na tle zachodu słońca :)


To już Zglobień :D


Dróżka


Kapliczka pusta w środku, przed wjazdem do Zgłobnia :)


XVIII wieczny Zgłobieński kościółek :)


Pola :)


Kopalnia Gazu.... :D


... w Nosówce (ochrona mnie zaczęła gonić :D )


Interesujący znak w Bziance :)


Krzyżówka w Rzeszowie (tak troszkę artystycznie :P )


Nie do końca udane zdjęcie wykonane techniką panoramowania :D


Stacja Lotos :)



Mapka przejazdu