Wpisy archiwalne w kategorii

Rzeszów

Dystans całkowity:841.00 km (w terenie 79.50 km; 9.45%)
Czas w ruchu:40:12
Średnia prędkość:20.65 km/h
Maksymalna prędkość:85.00 km/h
Suma kalorii:42360 kcal
Liczba aktywności:25
Średnio na aktywność:33.64 km i 1h 40m
Więcej statystyk

Iść ciągle iść w stronę Słońca... :D

Wtorek, 8 listopada 2011 · Komentarze(1)
Trasa: Rzeszów => Słocina => Malawa => Chmielnik => Św. Roch => Matysówka => Rzeszów

Czytałem prognozę pogody w internecie i w momencie kiedy zobaczyłem że zostały tylko dwa ciepła dni puźniej nastąpi ochłodzenie w mojej głowie zjawił się szalony pomysł :D

A mianowicie wstać przed wschodem słońca, wsiąść na rower i pojechać na najwyższe wzniesienie w okolicy podziwiać wschód słońca

Myślałem że juz nie wstanę ponieważ w moim łóżku grawitacja działa jakoś bardziej niż poza nim ale zebrałem siły i zsunąłem się z pod cieplutkiej pierzynki, wyjrzałem za okno a tam mróz, trawa pod latarnią oszroniona, było całkiem ciemno.
Prędko się ubrałem ponieważ planowałem wyjazd o 5 a była już 5.20 no i poszedłem a właściwie pobiegłem po rower bo już nie było czasu, musiałem się spieszyć ponieważ słońce na mnie nie będzie czekało jak nie zjawię się o 6.30 na szczycie :D

Po intensywnym wciąganiu moich 105 kg pod górkę (rower-17 kg, ja-80 kg, ubrania coś koło 5kg, plecak a wnim pare kluczy picie i jedzenie- 3 kg) miałem szczerze dość , ale się udało bo była 6.28 :D

Zaóważyłem że słońce jest bardzo punktualne ponieważ o równej 6.30 ujrzałem wyłaniająca się zza choryzontu czerwoną tarczę :D

Zacząłem pstrykać zdjęcia jedno za drugim w efekcie ich połączenia powstał filmik znajdujący się poniżej, niestety jest on taki krótki ponieważ było przeraźliwie zimno i zaczą wiać wiatr więc zamiast stać musiałem pojechać dalej żeby sie rozgrzać .

I tutaj właściwie skończył sie mój plan wycieczki :D ponieważ dalej nic nie planowałem postanowiłem wsiąść i jechać przed siebie bo i tak wszystkie drogi nawet polne którymi jechałem w okolicy prowadzą do rzeszowa więc nie można się zgubić :D

Gdy dotarłem do Matysówki i zacząłem zjeźdzać z jednego bardzo stromego wzniesienia obleciał mnie strach przed prędkością pierwszy raz w życiu a na liczniku miałem tylko 70 km/h więc zacząłem chamować i resztę zjazdu kontynuowałem z bezpieczną predkością 40 km/h.

Wycieczkę uważam za bardzo udaną, ponieważ zrealizowałem coś czego bym się jeszcze parę dni wcześniej nie spodziewał :D krótko mówiąc to co zrobiłem było dla mnie zaskoczeniem :D
Zdjęcia i filmik poniżej, milego oglądania



Samolot którego smuga kondensacyjna została oswietlona promieniami wschodzącego słońca :)


Pierwsze spojrzenie słonka w moje oczy :D


to już nieco puźniej


kościółek św. Magdaleny znajdujęcy sie na szczycie


tablica informacyjna na drzewie


kościółek z innej strony


okno


specyficzna kapiliczka gdzieś pośród pól


dowody mrozu :)


panorama w oddali widać górę z której obserwowałem wschód, w cetrum zdjęcia jest droga więc możesz zobaczyc jakimi głównie drogami przebyłem tą wycieczkę :D


jak wyżej jednak z przybliżeniem


A to moja urodziwa modelka...


...jest ze mną zawsze w najpiekniejszych miejscach :D:D


Sadzonki czarnej pożeczki


las na zboczu


Drogowskaz do miejsca katolickich spotkań młodzierzy w Chmielniku


Konie ciągnące wóz z bardzo miłym panem niestety go nie widać, a po lewej ogrodzenie "domu młodych"


"wędrówką jedną życie jest człowieka" - od razu przypomniały mi się słowa tej piosenki gdy zobaczyłem ten cudowny widok ponieważ jak wżyciu raz z górki raz pod górkę :)


Panorama Chmielnika ta mgła którą widać to zimne(lodowate) powietrze, do tego momentu jechałem w miare na dość dużej wysokośći ale gdy tam zjechałem gdzie ta mgła to zmarzłem 10 razy bardziej niz wtedy gdy obserwowałem wschód słońca.


polne kwiaty ale chyba ostatnie tej jesieni :(


chodowla ryb


a to ja zjadający słodką przekąskę gdzieś w Matysówce nieopodal jakiegoś urwiska, oczywiście fota kompletnie nie udana bo bike ją robił :) on nie ma duszy artysty :D


kolejny wspaniały las liściasty nieopodal Rzeszowa :)


panorama Rzeszowa to właśnie tu mnie strach obleciał


W oddali pogórze dynowskie

Jesienią po Rzeszowie

Poniedziałek, 7 listopada 2011 · Komentarze(2)
Trasa: Rzeszów => Słocina => Św. Roch => Malawa => Słocina => Rzeszów

Mamy 7 listopada a za oknem mocne słoneczko, na termometrze 13 stopni :) Ta wspaniała informacja natchnęła mnie do wybrania sie na wyprawę :D

Po raz pierwszy po wakacjach postanowiłem pojechać na najwyższe wzniesienie w okolicy czyli do Malawy.

Początkowo droga miała przebiegać standardowo czyli cały czas asfaltem pod górę, jednak gdy w Św. Rochu po lewej stronie drogi dostrzegłem przepiękny las mieniący się kolorami jesieni od razu zacząłem poszukiwania drogi dojazdowej do niego :)

No i się udało, gdy do niego wjechałem po prostu mnie zatkało bo to co zobaczyłem było spełnieniem mojego marzenia z dzieciństwa :)

Zobaczyłem przepiękny bór bukowy, z opadniętymi liściami, rozścielonymi niczym dywan koloru pomarańczowo czerwonego u stóp majestatycznie prężących się drzew na podłożu pokarbowanym licznymi wzniesieniami niczym bibuła. Miękkie światło przedzierające się poprzez gęstą sieć gałęzi lekutko muskało każdy element tego wspaniałego krajobrazu tworząc specyficzny "czarodziejski" klimat :)

Do tej pory widywałem bory bukowe, ale niestety obficie pokryte liśćmi :/

Zwiedzałem ten zakątek ze 2 godziny jednak gdy już zauważyłem że Słońce znacząco się obniżyło postanowiłem jechać dalej.

Po przejechaniu kawałka drogi asfaltem pomyślałem sobie "po co mam jechać drogą którą znam " i w tym momencie skręciłem w polną ścieżynę która kręta i stroma niczym strumień górskiej rzeki doprowadziła mnie do szczytu góry Św. Magdaleny :)

Zdjęcia poniżej , niestety nie odzwierciedlają całego piękna jakie miałem przyjemność obserwować.


Sadzawka w parku w Słocinie, oraz kaczki dziwaczki :P


Parkowe drzewa :)


Jesienny liść Klonu


Park a w oddali opuszczony i zaniedbany dwór


Dwór z innej strony,


Tradycyjny juz widok panowamy Rzeszowa z Św. Rocha tym razem w jesiennej szacie :)


Niezidentyfikowana rośina o różowych owocach :D fajne :D


Scieżka w borze bukowym :)


Zdjęcie macro mchu


Pionowa panorama ukazująca buki :D


A to mój bike stoi nad urwiskiem :D


Pagórek


Panorama lasu 110 stponi


Odbite w wodzie drzewa okraszone pływającymi liśćmi


pnąca roślina (kurcze nazwa mi uciekła jak sobie przypomnę to podam )


Najlepsza panorama :D obejmująca 180 stopmi czyli to co przedemna, to co za mną i to co nademną, jednak ułożyłem ją w poziomie zeby sie zmieściła na monitorze komputera :D


liście


panorama kawałka lasu


Stadia rozwoju usychania liści :D (najpierw zielony, następnie żółty, puźniej czerwony lub pomarańczowy na ziemi )


Wspomniane karbowania terenu :D


Bike patrzy w dal :D (nie miałem modela ani modelki to pozował rower :D )


Również udana pionowa panorama buków


drogowskazy w lesie


krzaczorki :)


Liść oświetlony promieniem Słońca, gdy się mu przyglądniesz zaóważysz strukture jjego budowy :D


Owocniki mchu


Tutaj w poprzednim roku pobiłem mój rekord prędkości, widać różnice wysokości terenu (tu gdzie drzewa start , tam gdzie kościół meta) w tym roku nie zjeżdzałem :)


Znów natrafiłem na liściasty las po wjechaniu w polnądrogę


jak wyżej, inne ujęcie


Krzyż informujęcy że tędy wędrował Św. Jakub


Cel mojej wędrówki :D po lewej stronie wierzy widać księżyc


3 krzyże


Już prawie na szczycie (widok za moimi plecami)


Kaplica p.w. Św. Magdaleny


Wędrowiec który draptał mi po piętach ( szedł tą samą drogą co ja jechałm, w momęcie gdy robiłem zdjęcia on mnie doganiał, a ja znów odjeżdzałem )

Zjazdy dwa

Poniedziałek, 17 października 2011 · Komentarze(2)
Trasa: Rzeszów => Matysówka => Rzeszów

Pogoda była wyśmienita, ponieważ nareszcie już od chyba 2 tygodni zaświeciło słońce i temperatura powędrowała do 10 st. :D
Wycieczka miała charakter przypominajacy z kilku względów , po pierwsze przypomnieć jak się jeździ rowerem :D,
po drugie odwiedzic moje ulubione miejsce w okolicy rzeszowa po wakacjach :D

Musze przyznać że wszystko było by ok , gdyby nie jedna przykra sytuacja, a właściwie wykoleiłem sie przez co troche zniszczyłem rower no i naciągnąłem szyję , całą sytuację możesz obejrzeć na filmiku poniżej:) miłego oglądania.

4

Panorama Rzeszowa


Krowa :D


Mój rowerek przed uszkodzeniami


Kawałek Matysówki

Będzie padać, czy nie będzie ...

Wtorek, 21 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Racławówka => Niechobrz => Zgłobień => Nosówka => Bzianka => Przybyszówka => Rzeszów

Wycieczka w połowie swojego przebiegu odbyła się obeznaną drogą, ale nie sfotografowaną :D

Dziś też by nie było zdjęć ponieważ aparat został w domu. Na szczęście z pomocą przyszła wspaniała koleżanka, która poratowała mnie kawałkiem swojego aparatu dzięki czemu uwieczniłem kilka ładnych widoczków :D DZIĘKUJĘ CI BARDZO ZA APARAT :D

Trasa przebiegała pod znakiem zapytania jeżeli chodzi o pogodę. Nad głową corusz przelatywały czarne obłoki wyglądające na takie, które dają dużo deszczu, jednak miałem szczęście i jechałem ciągle za deszczem.... :D

... od połowy trasy zacząłem wjeżdzać na tereny gdzie przed chwilą padał deszcz (droga była mokra) :)

Na wycieczce zadziwiło mnie świetne oznakowanie atrakcji turystycznych w miejscowości Niechobrz i Zgłobień ponieważ znajdowały sie drogowskazy do zabytkowych kościołów i dworku ( niegdzie wcześniej wokół Rzeszowa nic podobnego mnie nie spotkało :)
Zaskoczeniem też okazały sie szyby górnictwa gazowego między Zgłobniem a Nosówką :D
W sumie wiedziałem, że na podkarpaciu są złoża takich surowców, ale nie spodziewałem się, że są ulokowane tak blisko Rzeszowa :D

Trasa wycieczki była bardzo przyjemna prawie przez całą swoją długość prowadziła przez malownicze pagórkowate tereny :)


Trawa w Niechobrzu :)


Figurki znajdujące się wokół Kościoła w Niechobrzu


Pastuszek z owieczką :)


widoczzek w drodze do Zgłobnia:)


Troszkę z zoomem :D


Fenomenalny zachód słońca :D coś pięknego :)


zboże na tle zachodu słońca :)


To już Zglobień :D


Dróżka


Kapliczka pusta w środku, przed wjazdem do Zgłobnia :)


XVIII wieczny Zgłobieński kościółek :)


Pola :)


Kopalnia Gazu.... :D


... w Nosówce (ochrona mnie zaczęła gonić :D )


Interesujący znak w Bziance :)


Krzyżówka w Rzeszowie (tak troszkę artystycznie :P )


Nie do końca udane zdjęcie wykonane techniką panoramowania :D


Stacja Lotos :)



Mapka przejazdu

rozprostowanie kości ... :)

Piątek, 10 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Zwięczyca => Racławówka => Niechobrz => Boguchwała => Rzeszów

Po wyczerpującym matematycznie tygodniu, przed odjazdem na weekend do domu postanowiłem rosprostować zasiedziane kości, po długich dniach spędzonych nad ksiązkami.
Pomimo niezbyt przyjaznej pogody zapowiadającej deszcz, poprzez nisko zawieszone chmury nad głową wybrałem się na wycieczkę w nieznane...:)

...nieznane ponieważ pierwszy raz udałem się w kierunku południowo-zachodnim od Rzeszowa:)

Droga była prawie cały czas pod silny, chłodny wiatr tak więc ciężko się pedałowało, jednak liczne pagórki pokryte malowniczo rozłożonymi polami rekompensowały trudy wycieczki :)

Niestety nie zrobiłem żadnych zdjęć ponieważ ładowarka od baterii aparatu została w domu :/ ale nic z pewnością niebawem udam się w tamte tereny raz jeszcze gdy będzie trochę więcej czasu i wszystko dokładnie sfotografuje :D


mapka przejazdu :)

Prawie jak włóczykij :)

Niedziela, 5 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Matysówka => Rzeszów


Po dłuższej przerwie spowodowanej bardzo zaliczeniowym tygodniem znów wsiadłem na rower i pojechałem... :)
...pojechałem do Matysówki, gdzie z asfaltowej drogi skręciłem na drogę polną. Idąc nią wszedłem na wspaniałe wzgórze, było to miejsce mojej pierwszej wycieczki po przywiezieniu roweru do Rzeszowa przed paroma miesiącami...

Po czym usiadłwszy i wyjąwszy moją zaczarowaną harmonijkę począłem grać melodię z muminków wykonywaną przez Włóczykija :)



U moich stóp znajdowała się fenomenalna panorama Rzeszowa a nad nią rozbrzmiewała zaczarowana melodia włóczykija łagodząc miejski szmer :)

Na koniec relaksacyjny przejazd nad Wisłokiem i do domu :)

Wycieczkę uważam za bardzo udaną :)

przygodowa wycieczka :)

Środa, 25 maja 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Siedliska => Lubenia => Straszydle => Hermanowa => Błażowa Dolna => Nowy Borek => Stary Borek => Kielnarowa => Św. Roch => Słocina => Rzeszów

No i stało się :) wyruszyliśmy, po kilkunastu płaskich kilometrach zaczęły się upragnione górki :)
W Lubeni natknęliśmy się na drogowskaz do SPA więc wdrapywaliśmy się na górkę mając nadzieję, że będą mieli coś w ofercie za piątke :P jednak się rozczarowaliśmy i poszliśmy podziwiać wspaniałą panoramę okolic :D

Zaraz za Straszydlem natknęliśmy się na las liściasty więc nie mogliśmy tam nie wejść :P
Po kilkunastu metrach od asfaltu płyną strumyczek a zaraz za nim wielgachna góra od razu pierwsze skojarzenie, kurcze jestem w bieszczadach :D już wiedziałem że muszę wejść na górę :P więc zaczęliśmy się wspinać, trochhę na czworaka trochę normalnie (bo było tak stromo) już w połowie drogi na szczyt rowery wydawały się bardzo malutkie (zostały na dole bo nie dało by się z nimi wejść) a ze szczytu wyglądały jak kropeczki :)

Gdy tam weszliśmy nie wiedziałem co ze sobą zrobić tak byłem zafascynowany urokiem tego miejsca :) widziałem, że mojemu towarzyszowi też się bardzo podobało :)
Gdy już napełniliśmy zbiorniki zachwytu tamtejszą przyrodą zeszliśmy na dół i ruszyliśmy w dalszą wędrówkę :)

Po pewnym czsie drogi naprzeciwko nas jechał samochód, a był ok 10 m przed nami, w tym momencie przed jego kołami przebiegła sarna (my ją dostrzegliśmy wcześniej on nie) kierowca tylko kręcił głową z przerażnia, gdyby jechał odrobine szybciej oberwalibyśmy sarną odbitą od jego maski :/ aż strach myśleć o skutkach spotkania 3 stopnia z mięskiem.
Na szczęście wszystko było ok :)

Kilkanaście kilometrów przed Rzeszowem zgasło nam słońce :P więc jechaliśmy po ciemku, a w dodatku mi jeszcze z dźwigni hamulca wyskoczyła linka wiec pozostałem bez hamulca;?

Postanowiłem usunąć usterkę :P jednak jak się okazało w plecaku miałem tylko patyczek po lodzie i klucze od mieszkania :D wybrałem patyczek :P i udało się naprawić :D

W Kielnarowej podjazd do Matysówki pokonywaliśmy w egipskich ciemnościach :D W połowie podjazdu zmęczyliśmy się i zrobiliśmy przystanek na miejscowym cmentarzu podziwiając nocną panoramę Tyczyna :)

Gdy wystartowaliśmy dojechaliśmy do Św. Rocha a tam naszym oczom ukazała się nieopisywalnie piękna nocna panorama Rzeszowa :D To było coś cudownego :)
Rozgrzane powietrze znad miasta unosząc się do góry powodowało magiczne falowanie świateł, ach cóż to był za widok :D Po prostu coś pięknego :)

Wycieczka była przesuperaśna, towarzyszyły jej niezapomniane wrażenia, a i pogoda się udała pomimo tego, że na początku przeszkadzał wiatr :) zdjęcia poniżej :)


Kościół p.w. Św. Urszuli z 1929 roku, parafia powstała w 1392 roku :)


Krzaczory nieopodal kościoła :)


Widok z drogi do SPA :) w dole Lubenia.


jak wyżej jednak troszkę z zoomem :)


Czterogwiazdkowy hotel "Splendor" wraz z SPA :)


Przeszklona kapliczka nieopodal hotelu.


Zjazd z hotelu (była prędkość jednak drogowa spirala trochę mnie przestraszyła bo hamulce za słabo hamowały :)


Rzeczka i pomysłowy brzeg w Straszydlu :)


Oryginalna kapliczka z 1922 roku.


Fajne ktoś ma podwórko :P ( można zobaczyć skutki ruchów górotwórczych :) )


Mój rower w wodopoju :P


Widok na górkę :)


Prawie na szczycie :D


a to ja w drodze na szczyt :D


Odpoczynek na cmentarzu między Kielnarową a Matysówką :)


Panorama Rzeszowa z Św. Rocha :D


Trochę mi sie ręka trzęsła i wyszło tak artystycznie :P


no już odrobinę ujarzmiłem moje ręce :P


Te czerwone kreski to światła przejeżdżającego auta :)



Mapka przejazdu.

nie do końca zaplanowana wycieczka :)

Wtorek, 24 maja 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Matysówka => Chmielnik => Św. Roch => Malawa => Rzeszów

Dzisiejsza wycieczka miała wyglądać nieco inaczej :) z powodu braku towarzyszy miałem się wylegiwać na szczycie Matysówki :P jednak gdy tam dojechałem ogarnęła mnie ogromna chęć zobaczenia co jest po drugiej stronie górki :), a gdy już zobaczyłem to nie mogłem się powstrzymać żeby jechać dalej, dalej i dalej w nieznane :)

Po pewnym czasie wspinaczki pod górkę w wielgachnych krzaczorach po prawej stronie drogi dostrzegłem starusieńką chatkę, pokrytą strzechą. Nie zwracając uwagi na zarośla (pokrzywy :P ) ruszyłem w jej kierunku :)
Na ścianie domku spotkałem 2 płaskie figurki aniołków, ale powbijane gwoździe wyraźnie wskazywały, że kiedyś figurek było tam więcej.

Rozkoszując się widokami tak zapomnianej strzechy z nienacka przyplątał sie do mnie dość duży osobnik szerszenia :P i latał ok 20 cm odemnie początkowo próbowałem zachować zimną krew jednak po chwili ruszyłem co sił w nogach do najbliższej drogi :P na szczęście nie chciało się mu tak daleko gonić :)

Puźniej zaatakował mnie jakiś rozzłoszczony pies :) (wtedy to prawie pobiłem mój osobisty rekord prędkości :) dobrze że akurat było z górki :P )

Wycieczkę uważam za bardzo udaną, ale i wymagającą na szczęście to drugie było obficie wynagradzane wspaniałami widoczkami :)

Pogoda była odrobinę zbyt słoneczna, ale w czasie jazdy czując wiatr we włosach :P nie robiło to na mnie większego wrażenia :)
Zdjęcia poniżej :)


Panorama na część Matysówki i Rzeszowa (między drzewani po lewej).


Na pierwszym planie widać jak stromy był podjazd (droga momentalnie znika "za horyzontem" ) w oddali Rzeszów, a ja odpoczywałem po morderczym podjeździe :)...


... no i tak odpoczywając w małej dolince nieopodal mnie dostrzegłem pasącą się Mućkę :)


Gdy ruszyłem dalej spotkała mnie miła niespodzianka czyli stadko sympatycznych koni :)


A to panorama pogórza dynowskiego :)


j.w.


... mały biały domek, w mej pamięci tkwi, a wtym małym białym domku jesteś miła Ty .... :D nikogo niestyty tam nie było :/ ale przypomniały mi się słowa starej piosenki :)


Dach pokryty strzechą (jak bym się przeniósł w czasie :) ach dawniej to ludzie mieli...


Dwa gliniane aniołki. Na pierwszym planie figurka z trąbką, a na drugim...


... odrobinę smutny, albo zły aniołek :/ ciekawe czemu ??


Będą ziemniaczki :P


Chmura przesłaniająca sło ńce :) mmmm cudownie :D


Pierwszy mak jaki spotkałem w tym roku :D (brakuje mi tutaj tylko kilku habrów i było by git :)


Jubileuszowy krzyż w Chmielniku.


... zielony mosteczek ugina się... :D kurcze znów się mi przypomniała stara polska piosenka :D a na zdjęciu strumyk pod mostkiem w drodze z Chmielnika do Św. Rocha.


Zachód słońca zaraz za Wisłokiem :)



mapka przejazdu :)

podbój Łańcuta :)

Czwartek, 19 maja 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Krasne => Strażów => Krzemienica => Łańcut => Kraczkowa => Malawa => Słocina => Rzeszów

I udało się :) Cel został osiągnięty, Łańcut zdobyty :P Wystartowaliśmy o 11 z Rzeszowa w dużym słonku :) Do Strażowa droga asfaltowa puźniej pare kilometrów pomiędzy malowniczymi łąkami i ta wspinaczka na drzewo :P mmmm coś pieknego.

Następnie dotarliśmy do Krzemienicy a z tamtą już było tuż tuż do Łańcuta :). Po wjeźdie do miasta troszkę pobłądziliśmy zanim dotarliśmy do frontu pałacu, w ostateczności sie nam udało dzięki miłemu panu strażnikowi (wiedział gdzie Nowa Dęba :) był tam na poligonie :P :) po cyknięciu kilku fotek przed pałacem ruszyliśmy w kierunku Malawy. Jednak, aby tam dotrzeć musieliśmy pokonać podjazd bez asfaltu :/ lecz wspanialistyczne widoczki to wszysko wynagrodziły :)

Gdy w końcu wdrapaliśmy się na szczyt :) nastąpił błogi stan zjazdu ach :D SUPEEER !!! zjazd został uwieńczony porcjom smakowych lodów oraz Coca-Coli :) Puźniej już tylko nad wisłoczek i do domku :)

Pogoda była wyśmienita słonko ciągle przygrzewało ( trochę śmiesznie się opalilem bo po zegarku, rękawiczkach i okularach zostały na mnie białe ślady :P ) jednak lekki wietrzyk uprzyjemniał atmosferę :)

Świetna trasa, gorąco polecam :)

Zabytkowy kościółek w Krasnem


Pomnik bitwy pod grunwaldem wraz z nazwiskami osób, które zginęły za ojczyznę w czasie 1 wojny światowej.


Pan bocian robi porządki w gnieździe :) (bo mu żona kazała :P )


Panorama pomiędzy Strażowem a Krzemienicom (dzięki pogodzie było widać lotnisko w Jasionce ).


ja i mój rower na prowizorycznym domku na drzewie :)


musiałem zrobić rozpoznanie terenu, żeby wiedzieć gdzie dalej jechać :P


Drewniany kościółek w Krzemienicy z 1476 roku .


Pomnik niepodległości w centrum Łańcuta.


Panorama na otaczające w/w obiekt budynki.


Pałac w Łańcucie.


jw. od frontu :)


Ja i mój towarzysz :)


Przypałacowa powozownia .


kapliczka w Kraczkowej


a tu druga bardzo podobna kapliczka na podjeździe do Malawy


panorama na prawdopodobnie Albigową


Prawie na szczycie :)


Takie tam w polu gorczycy :) ze wspaniałym widoczkiem za plecami :)


I wreszcie .... :)


... udało się, jesteśmy na szczycie :) Tam jest CUDOWNIE :)


Kościółek pw. św. Magdaleny.


Mała przerwa na uzupełnienie lodowych kalorii i pićka :)



Na mapce niestaty nie widnieje liczba 70 km bo nie uwzględnia ona pagórków:/

Do Przylasku... :)

Środa, 18 maja 2011 · Komentarze(0)
Trasa: Rzeszów => Budziwój => Przylasek => Hermanowa => Tyczyn => Kielnarowa => Matysówka => Rzeszów

Achh ten Przylasek :) Już wczoraj mieliśmy tu dojechać jednak moja niespodziewana kontuzja pokrzyżowała plany :/ Na szczęści dzis było już lepiej i wystartowaliśmy.
Po kilkunastu kilometrach mijając podziwialiśmy wpsaniałą panoramę Rzeszowa. W niedługim odstępie czasu dojechaliśmy do lasu liściastego położonego na stromych pagórkach:) miejscowości Przylasek.
W tym malowniczym lesie znajduje się kapliczka ze źródełkiem, a że nasze zapasy wody się skończyły skorzystalismy z uprzejmości natury i zaopatrzyliśmy sie w tą cudowną wodę :) (była wysmienicie chłodna jak z lodówki :) mmmm tego nam trzeba było.

Po napełnieniu butelek wodą ruszylismy w dalszą wędrówkę :) jednak na naszej drodze staną bardzo stromy podjazd tak stromy, że musieliśmy wnosić rowery zamiast one nas :P
Na szczęście się opłaciło :) ponieważ na szczycie naszym oczom ukazał się asfaltowy zjazd aż do samej Hermanowej :)

Hermanowa niby zwykła wioska jednak w drodze na Tyczyn po prawej stroniie znajduje się nieziemskie urwisko :) jak na moje oko ma ono 15-20 m wysokości :) coś wspaniałego:)

Po dotarciu do Tyczyna uderzyliśmy na Kielnarową i bardzo długim i stromym podjazdem wdrapaliśmy się do Matysówki, gdzie znów ogarną nas nie opisywalny stan błogości za sprawą zjazdu :) do Rzeszowa.

Wycieczka powstała prawie spontanicznie :), ale jak widać nie zaszkodziło to jej jakości :) Zdjęcia poniżej :)


...dmuchawce, latawce, wiatr .... :)


Widok ze wzniesienia przed Przylaskiem na panoramę Rzeszowa.


Odrobinka zbliżenia :)


Panorama : ta leśna górka po lewej to Przylasek


Biała kapliczka z wizerunkiem Maryji pośród wiosennej zieleni


A to ja w drodze do źródełka :)


Wyżej wspomniane ujęcie wody :) mmmm pychotka :)


Kapliczka w której znajduje się ujęcie wody.


Ławki dla pielgrzymów przed kapliczką.


Wnoszę mojego leniwego rowera :P na górę bo powiedział że nie da rady tam wjechać :P


Figurka Św. Floriana w Hermanowej.


Wspaniałe urwisko niczym klif nad morzem :) dla ukazania rozmiaru postawiłem tam rower :)


Urwisko od spodu :)


Ślady żerowania zapewne jakiegoś ptaka (zostały głowy) ponieważ nie opodal przepływała rzeczka :)


Zachodzące słońce ze patykami od grochu w drodze na Matysówkę :)



Mapka Przejazdu:)