Czas na przerwę, taki smutny tytuł bo za mną 2 ostatnie wycieczki w rodzinnych stronach i szykuje się dłuższa 2 miesięczna przerwa spowodowana moim wyjazdem, jeśli chcesz zaobserwować więcej zdjęć i wycieczek to tu po lewej stronie jest archiwum więc serdecznie zapraszam do oglądania :) miłych wakacji hej:)
Siedząc w domowym zaciszu, kiedy za oknem padał deszcz i mocno wiał wiatr a temperatura wynosiła jedynie 4 kreski powyżej zera w mojej głowie zrodził się pomysł, aby co nieco powspominać dni, które przeminęły :/ czyli te nieco cieplejsze :D W tym celu stworzyłem kompilację 1/1000 moich zdjęć z okresu wakacji i połączyłem je z muzyką Wilków pt. Zostać mistrzem . Efekt można zaobserwować poniżej :D miłego oglądania :D
(Zalecam oglądanie na stronie youtube ponieważ obraz jest większy i podgłośnienie głośników w celu uzyskania lepszego efektu no chyba że muzyka komuś nie odpowiada:) )
Trasa: Nowa Dęba => Tarnowska Wola => Rozalin => Kaczaki => Ślęzaki => Dąbrowica => Skopanie => Baranów Sandomierski => Skopanie => Wola Baranowska => Knapy => Durdy => Huta Komorowska => Majdan Królewski => Nowa Dęba
Wycieczkę odbyłem w samotności
Dzisiaj miałem bardzo dużo szczęścia :)bo 1. w obie strony miałem wiatr w plecy co pozwoliło uzyskać mi wspaniały czas przejazdu :D czyli 60 km w 2godz. 10 min :) 2. Uniknąłem potrącenia przez samochód ( a dokładniej było to w Baranowie. ja jechałem prawidłowo ulicą, na liczniku 30km/h aż tu nagle wyłem przed moje koło wyjechał samochód, wtedy szybko odbiłem w lewo i tylko centymetry dzieliły zderzak auta od mojej prawej nogi, dobrze że jechałem z taką prędkością to pozwoliło uniknąć mi nieszczęścia bo pani kierująca pojazdem przestała cofać dopiero gdy całe auto znalazlo sie na asfalcie :/ aż strach pomysleć co mogło by się stać
Dodatkowo zwiedziłem plac Zamku w Baranowie Sandomierskim zwanego małym Wawelem :) musze się przyznać że myślalem iż budowla ta jest odrobinę mniejsza no ale się okazalo że nie mieściła się mi w obiektywie :P Gdy dojechałem na plac ściągnąłem plecak i leżałem na ławeczce na wprost wejścia na dziedziniec zamku :) co prawda zwiedzajacy dziwnie się na mnie patrzyli ale co tam :D fajnie sie leżało :D
Wycieczkę uważam za nawet udaną :D zdjęcia poniżej
Takie fajne niebo w drodze do Baranowa
Rynek w Baranowie Sandomierskim
Pomnik w cemtralnej części rynku ku pamięci poległych za wolność
kamienice i droga (po prawej) do zamku :)
taka jakby studzienka na rynku
a to fontanna znajduje się ona rownież na panoramie wyżej
Zamek widziany z drogi dojazdowej :)
a to ja siedzący (puźniej leżący) na ławeczce przed wejściem na dziedziniec :)...
a to oto widzialem siedząc na ławeczce na zdjęciu powyżej :D
Cis pospolity rosnący w przyzamkowym parku (rzadka roślina ) :D
i znow zamek jednak z trochę innej perspektywy
kwiatuchy :D
krótszy bok zamku (po prawej widać cegłę ponieważ trwaja prace remontowe przyzamkowego placu był zakaz wstępu no ale musiałem wejść żeby cyknąć fotki :D
Pani :)
Przyzamkowy park po prawej kawałek mojego roweru :P
i znów pani ale ta jak by wołająca kogoś :D chyba mnie :P :D
a to ja z rowerem w tajemniczej zakazanej alejce :D zakazanej prawdopodobnie ze wzgledu na trwające tam prace remontowe
panorama zawierająca 180 stopni otoczenia i przedstawiająca labirynt z żywopłotu :D
znów ja tym razem na innej ławeczce :D w innym zakątku parku :D
róża w tle kawałek zamku
Posąg pani stojący w żywopłotowym labiryncie uwiecznionym nieco wyżej :D
śliczna różyczka :D
okno jakiegoś zruinowanego domu
najfajniejsze grafiti jakie spotkalem w okoliczy nowej deby :) główny bochater wydaje się być jak żywy :) gratulacje talentu dla autora tego wspaniałego dzieła :D
a to ten dom na którym znajdowało sie arcydzieło :D
Krzak aroni w jesiennym ubarwieniu wraz z pająkiem :D
Trasa: Nowa Dęba => Tarnowska Wola => Rozalin => Kaczaki => Ślęzaki => Kaczaki => Rozalin => Nowa Dęba => Krzątka => Klatki => Wilcza Wola => Spie => Bojanów => Spie => Pietropole => Krzątka => Nowa Dęba
Wycieczka pod znakiem wylegiwania :)
Początkowo w planach miałem wyprawę do Baranowa Sandomierskiego jednak w pewnym momęcie dostałem cynk od Pawła, że planuje wyprawe poprawinową do Wilczej woli :) więc niebawem zawróciłem i zmieniłem swoje plany :) no bo zawsze lepiej jechać z człowiekami niż samemu sie gdzieś tułać :) Początkowo myślałem, że jadę tylko ja i on ponieważ nic nie wsominał o Dari jednak kiedy Ona wyszła z domu byłem miło zaskoczony :) tak więc znów nasze trio pojechało razem :D Gdy dojechaliśmy do celu weszliśmy na taki ruchomy pływający mostek no i tam przeleżelismy na nim parę godzin :)w między czasie spotkalismy miłych panow i panią przygotowujących żaglówkę do rejsu :)
w tym miejscu panuje jakaś niezwykła atmosfera ponieważ było słychac czarodziejskie ostukiwania masztów żaglówek linami od żagli niczym szelest malutkich dzwoneczków, do tego delikatne fale nadawaly specyficzne drgania wprowadzające całą konstrukcję w suptelne kołysania :) tak się tam zasiedzieliśmy, że gdy przyjechaliśmy do pewnego tajemniczego miejsca jakim jest niedokończony wiadukt w Bojanowie spotkaliśmy tam jakiegoś gościa i niestety nie weszliśmy na niego :/ no ale nic może kiedy indziej.
niestety jakoś humor dzisiaj mi nie dopisywał no ale moi wspaniali znajomi ze mna wytrzymali za co im dziękuje :) no i za wspaniałe towarzystwo również bardzo dziękuję :)
Wrzos na drodze z Rozalina do Dęby
Rower stoi na miejscu gdzie my puźniej się wylegiwaliśmy :) przegoniliśmy go :P
a to ja włamałem się na jakaś łódkę :D ale fryzure wiatr mi paskudnie zmierzwił :P
stado niezatapialnych robali :D na tle odbijającej się w wodzie łódki :)
żaglówka bez żagla
miły pan płynący po żaglówkę aby reszta załogi mogła na nią wejść :)
a tu w/w żaglówka gotowa do rejsu :) tak tam siedząc z każdą chwila coraz bardziej chciałem nią popływac :)
ta sama co wyżej tylko że w oddali :)
a to wspomniane tajemnicze miejsce na które niestety nie udało sie nam wejść:/
wycieczka odbyła się wczoraj, jednak nie miałem czasu aby wstawić ją tuaj więc zrobiłem to dzisiaj :)
Cel wreszcie osiągnięty :) przymierzałem się do tej wyprawy od 2 miesięcy i zawsze coś stawało mi na drodze a to awaria a to pogoda etc.
Dzisiaj na szczęście obyło sie bez niespodzianek :) wystartowałem stosunkowo wcześnie ponieważ juz o 9 rano :)ale dzięki temu trafiłem na wspaniałem warunki do cykania fotek :D Oczywiście standardowo zatrzymałem się przy moim ulubionym stawie "Łąka Pańska" gdzie tym razem natrafiłem na łódkę :D z tamtąd już prosto bez przystanków ruszyłem na Tarnobrzeg.
Dojazd do zalewu Machowskiego całkiem niezły :) bardzo łatwo trafić jeśli się wie w której części miasta położony jest akwen, natomiast osobom z poza okolicy trudno by było trafić ponieważ prawie wcale nie ma oznakowania :/
No ale to pikuś :) Ogólnie byłem tam pierwszy raz i już podkreślam że nie statni :) Trafiłem tam na całkiem sympatyczne miejsce bez człowieków :) i innych takich :D a dodatkowo jest tam piękny krajobraz a nie tylko widok na przemysłową zabudowę Siarkopolu gdzie ma to miejsce na plaży no ale to też jest urozmaicenie :D
Podsumowując okolica się mi spodobała a najbardziej czystosć wody :) na głębokości ok 2 m bezproblemowo widać dno :D można to zobaczyć na poniższych zdjęciach :D cóż tu więcej pisać :) zobaczcie sami, foty poniżej :)
Wyżej wspomniany staw "Łąka Pańska" :)
startujące kaczki
widok z łódki ...
... no i ja na tej łódce powyżej :d (nie mogłem się opanować żeby tam nie wejść) rower został niestety na brzegu i pełnił rolę statywu :)
budowa wiaduktu w Tarnobrzegu nad torami
a to już cel mej wędrówki :P zalew i pięknie kontrastujące się kajaki :)
Urbanistyczny krajobraz siarkopolu :)
przystań dla łodzi
panorama ukazująca zalew wraz z drgą od strony miechocina
this is my bike :)
jakiś dziwaczny zbiornik w Chmielowie, śmierdziało tam nie miłosiernie no ale foty trzeba było zrobić :)
paskudne bagno nawet pająki tam nie chcą żyć :/
skubany on zawsze jest upoważniony do wszystkiego :P
Miasto Tarnobrzeg zaprasza turystów :P
Ja na tle zalewu machowskiego a na przeciwległym brzegu plaża :)
panorama ukazująca drogę dojazdową do tajemniczego miejsca :)
czystość wody i odbite w niej chmury razem ze mną :D
kajaki :) popływałby :D
taki widok 5 m przedemną czyli gł jakieś 2 m = bardzo czysta woda :D
zwróć uwagę na napis po prawej stronie roweru :D
najlepsza panorama jaką udało się mi zrobić :) zakres zdjęcia obejmuje 180 stopni :D superaśnie :)
żaba
brzeg i kamieniste dno
moje kolana :)
zalew i chmury
z kamyczkami
takie tam nad zalewem :) troche kamienie gniotły w tyłek ale wytrzymałem ,rower znów robi za statyw :P
Pozdrowienia dla tego pana jadącego spychem który mnie okropnie zakórzył i nie dał się wyprzedzić bo zajmowal calą szerokość drogi :/
<em>Trasa: Nowa Dęba => Rozalin => Kaczaki => Ślęzaki => Dąbrowica => Skopanie => Wola Baranowska => Knapy => Durdy => Huta Komorowska => Majdan Królewski => Nowa Dęba
</em>Pomimo niepewnej pogody wyruszyłem na wycieszkę :) aż do skopania było ok :) jednak puźniej zaczą padać deszczyk :D taki mały, skromniutki i nie pozorny i dopiero w przed Hutą komorowską się zaczęło :D zaczęło lać i trzaskać piorunami w pobliżu nie było żadnego sklepu żeby się schronić więc jechałem prosto na Majdan Królewski tam wszedłem do sklepu :)
Na twarzach kupujących wielkie ździwienie bo jakiś dziwak cały mokry wszedł :D ale się tym nie przejmowałem tylko ściągnąłem przemoczone rękawiczki, okulary wytarlem twarz chusteczką :) i kupiłem moje ulubione ciasteczka oraz sok kubuś :D i tak sobie jedząc zaczekałem z 20 minut aż przestało padać :) puźniej wyruszyłem kontynuowac mą wędrówkę :D
Niestety mało zdjęć zrobilem ze względu na warunki atmosferyczne :/
Rzytko w Kaczakach :)
Kwaity rumianku i białego czegoś :)
Konik w Skopaniu :D
A to w Hucie Komorowskiej :) wtedy zaczęło okropnie lać więc wszedłem pod ten daszek, jednak naszła mnie chęć na cyknięcie fotki i poszedłem zrobić troszkę z dalsza:D w czasie robienia zdjęcia coś błysnęło z początku myślałem że miale lampę błyskową włączoną ale po chwili tak huknęło że szybko wsiadlem na rower i pojechałem :D
Trasa: Nowa Dęba => Alfredówka => Siedlisko => Stale => Tarnobrzeg => Chmielów => Dąbrowica => Skopanie => Wola Baranowska => Ślęzaki => Kaczaki => Rozalin => Tarnowska Wola => Nowa Dęba
Po dniu spędzonym w pracy nadeszła błoga chwila odpoczynku :) więc po szybkim zjedzeniu obiadu wyruszyłem na wycieczkę :)
Pogoda nie była zbyt przyjazna bo 27 st. ciepła no i zaraz po deszczu więc wszystko parowało i było bardzo duszno czułem się jak w lesie tropikalym przejeżdżając przez jakieś lasy :D jednak całą atmosferę łagodziły powiewy wiatru skutecznie mnie spowalniając poprzez dmuchanie mi prosto w twarz :)
Spotkałem stadzo dzikich łabędzi, bociana, czaplę siwą, pare drapieżnych ptaków (nie znam jeszcze tych gatunków) i zaskrońca zapiekanego w asfalcie :D
Robiłem mało zdjęć ponieważ trasa w planach była długa a do zmierzchu pozostało mało czasu więc obawiałem się powtórki z wycieczki z kolegą kiedy to zgasło nam słońce :D bo nadal nie zainwestowałem w oświetlenie;/
Jednak udało się mi zrobić jedno fajne zdjęcie mojego roweru na tle jakiegoś grafiti pod mostem w Chmielowie :D
Do domu wróciłem odrobinkę zmęczony i cały brudny :) odkryte części ciała pokrywała warstwa kurzu i piasku unoszącego się nad drogami w końcu 84 km swoje robi, a nie obeszło się bez potu działającego jak klej na pyły :D
zdjęcia poniżej :)
Pan bocian szuka jedzonka na podtopionych ląkach po ostatnich opadach.
Staw "Łąka Pańska" :D jakoś mało wody jak na tyle deszczu chyba wypuścili.
Pasące się łabędzie :)
I tak przez kilka kilometrów :) prosto a po prawej stronie przepaść z rzeczką
Kościół p.w. Św. Magdaleny w Miechocinie, dzielnicy Tarnobrzega. Jest to murowana gotycka świątynia wzniesiona ok. 1160 r., być może z fundacji króla Kazimierza Wielkiego najstarszy obiekt w okolicy :D
Zalew Machoski jest to drugi co do wielkości sztuczny zbiornik na Podkarpaciu. Powstał w miejscu odkrywkowej kopalni siarki w Tarnobrzegu słynnej na cały świat :)
Trasa: Rzeszów => Siedliska => Lubenia => Straszydle => Hermanowa => Błażowa Dolna => Nowy Borek => Stary Borek => Kielnarowa => Św. Roch => Słocina => Rzeszów
No i stało się :) wyruszyliśmy, po kilkunastu płaskich kilometrach zaczęły się upragnione górki :) W Lubeni natknęliśmy się na drogowskaz do SPA więc wdrapywaliśmy się na górkę mając nadzieję, że będą mieli coś w ofercie za piątke :P jednak się rozczarowaliśmy i poszliśmy podziwiać wspaniałą panoramę okolic :D
Zaraz za Straszydlem natknęliśmy się na las liściasty więc nie mogliśmy tam nie wejść :P Po kilkunastu metrach od asfaltu płyną strumyczek a zaraz za nim wielgachna góra od razu pierwsze skojarzenie, kurcze jestem w bieszczadach :D już wiedziałem że muszę wejść na górę :P więc zaczęliśmy się wspinać, trochhę na czworaka trochę normalnie (bo było tak stromo) już w połowie drogi na szczyt rowery wydawały się bardzo malutkie (zostały na dole bo nie dało by się z nimi wejść) a ze szczytu wyglądały jak kropeczki :)
Gdy tam weszliśmy nie wiedziałem co ze sobą zrobić tak byłem zafascynowany urokiem tego miejsca :) widziałem, że mojemu towarzyszowi też się bardzo podobało :) Gdy już napełniliśmy zbiorniki zachwytu tamtejszą przyrodą zeszliśmy na dół i ruszyliśmy w dalszą wędrówkę :)
Po pewnym czsie drogi naprzeciwko nas jechał samochód, a był ok 10 m przed nami, w tym momencie przed jego kołami przebiegła sarna (my ją dostrzegliśmy wcześniej on nie) kierowca tylko kręcił głową z przerażnia, gdyby jechał odrobine szybciej oberwalibyśmy sarną odbitą od jego maski :/ aż strach myśleć o skutkach spotkania 3 stopnia z mięskiem. Na szczęście wszystko było ok :)
Kilkanaście kilometrów przed Rzeszowem zgasło nam słońce :P więc jechaliśmy po ciemku, a w dodatku mi jeszcze z dźwigni hamulca wyskoczyła linka wiec pozostałem bez hamulca;?
Postanowiłem usunąć usterkę :P jednak jak się okazało w plecaku miałem tylko patyczek po lodzie i klucze od mieszkania :D wybrałem patyczek :P i udało się naprawić :D
W Kielnarowej podjazd do Matysówki pokonywaliśmy w egipskich ciemnościach :D W połowie podjazdu zmęczyliśmy się i zrobiliśmy przystanek na miejscowym cmentarzu podziwiając nocną panoramę Tyczyna :)
Gdy wystartowaliśmy dojechaliśmy do Św. Rocha a tam naszym oczom ukazała się nieopisywalnie piękna nocna panorama Rzeszowa :D To było coś cudownego :) Rozgrzane powietrze znad miasta unosząc się do góry powodowało magiczne falowanie świateł, ach cóż to był za widok :D Po prostu coś pięknego :)
Wycieczka była przesuperaśna, towarzyszyły jej niezapomniane wrażenia, a i pogoda się udała pomimo tego, że na początku przeszkadzał wiatr :) zdjęcia poniżej :)
Kościół p.w. Św. Urszuli z 1929 roku, parafia powstała w 1392 roku :)
Krzaczory nieopodal kościoła :)
Widok z drogi do SPA :) w dole Lubenia.
jak wyżej jednak troszkę z zoomem :)
Czterogwiazdkowy hotel "Splendor" wraz z SPA :)
Przeszklona kapliczka nieopodal hotelu.
Zjazd z hotelu (była prędkość jednak drogowa spirala trochę mnie przestraszyła bo hamulce za słabo hamowały :)
Rzeczka i pomysłowy brzeg w Straszydlu :)
Oryginalna kapliczka z 1922 roku.
Fajne ktoś ma podwórko :P ( można zobaczyć skutki ruchów górotwórczych :) )
Mój rower w wodopoju :P
Widok na górkę :)
Prawie na szczycie :D
a to ja w drodze na szczyt :D
Odpoczynek na cmentarzu między Kielnarową a Matysówką :)
Panorama Rzeszowa z Św. Rocha :D
Trochę mi sie ręka trzęsła i wyszło tak artystycznie :P
no już odrobinę ujarzmiłem moje ręce :P
Te czerwone kreski to światła przejeżdżającego auta :)
I udało się :) Cel został osiągnięty, Łańcut zdobyty :P Wystartowaliśmy o 11 z Rzeszowa w dużym słonku :) Do Strażowa droga asfaltowa puźniej pare kilometrów pomiędzy malowniczymi łąkami i ta wspinaczka na drzewo :P mmmm coś pieknego.
Następnie dotarliśmy do Krzemienicy a z tamtą już było tuż tuż do Łańcuta :). Po wjeźdie do miasta troszkę pobłądziliśmy zanim dotarliśmy do frontu pałacu, w ostateczności sie nam udało dzięki miłemu panu strażnikowi (wiedział gdzie Nowa Dęba :) był tam na poligonie :P :) po cyknięciu kilku fotek przed pałacem ruszyliśmy w kierunku Malawy. Jednak, aby tam dotrzeć musieliśmy pokonać podjazd bez asfaltu :/ lecz wspanialistyczne widoczki to wszysko wynagrodziły :)
Gdy w końcu wdrapaliśmy się na szczyt :) nastąpił błogi stan zjazdu ach :D SUPEEER !!! zjazd został uwieńczony porcjom smakowych lodów oraz Coca-Coli :) Puźniej już tylko nad wisłoczek i do domku :)
Pogoda była wyśmienita słonko ciągle przygrzewało ( trochę śmiesznie się opalilem bo po zegarku, rękawiczkach i okularach zostały na mnie białe ślady :P ) jednak lekki wietrzyk uprzyjemniał atmosferę :)
Świetna trasa, gorąco polecam :)
Zabytkowy kościółek w Krasnem
Pomnik bitwy pod grunwaldem wraz z nazwiskami osób, które zginęły za ojczyznę w czasie 1 wojny światowej.
Pan bocian robi porządki w gnieździe :) (bo mu żona kazała :P )
Panorama pomiędzy Strażowem a Krzemienicom (dzięki pogodzie było widać lotnisko w Jasionce ).
ja i mój rower na prowizorycznym domku na drzewie :)
musiałem zrobić rozpoznanie terenu, żeby wiedzieć gdzie dalej jechać :P
Drewniany kościółek w Krzemienicy z 1476 roku .
Pomnik niepodległości w centrum Łańcuta.
Panorama na otaczające w/w obiekt budynki.
Pałac w Łańcucie.
jw. od frontu :)
Ja i mój towarzysz :)
Przypałacowa powozownia .
kapliczka w Kraczkowej
a tu druga bardzo podobna kapliczka na podjeździe do Malawy
panorama na prawdopodobnie Albigową
Prawie na szczycie :)
Takie tam w polu gorczycy :) ze wspaniałym widoczkiem za plecami :)
I wreszcie .... :)
... udało się, jesteśmy na szczycie :) Tam jest CUDOWNIE :)
Kościółek pw. św. Magdaleny.
Mała przerwa na uzupełnienie lodowych kalorii i pićka :)
Na mapce niestaty nie widnieje liczba 70 km bo nie uwzględnia ona pagórków:/
Jestem jaki jestem :) jeżdżę bo to uwielbiam a nawet kocham :)
Gdy wsiadam na mój rower czuję wolność :D
Ta wspaniała maszyna pozwala wjechać wszędzie tam gdzie autko nie może i do tego dzięki niej można podziwiać piękno przyrody, które tak szybko umyka za szybami samochodu :D