Wpisy archiwalne w kategorii

[26-50]

Dystans całkowity:862.00 km (w terenie 98.50 km; 11.43%)
Czas w ruchu:40:53
Średnia prędkość:21.08 km/h
Maksymalna prędkość:85.00 km/h
Suma kalorii:37180 kcal
Liczba aktywności:22
Średnio na aktywność:39.18 km i 1h 51m
Więcej statystyk

Ostatni raz w Rzeszowie ;/

Piątek, 29 czerwca 2012 · Komentarze(1)
Ostatni raz w Rzeszowie, ale ten rok zleciał, bardzo szybko, miałem tyle planów rowerowych ale niestety nie udało się ich zrealizować- brakowało czasu czasem chęci.
Tak na zakończenie mojej wizyty w tym pięknym miasteczku wybrałem się na wycieczkę bez planu, poprostu jechałem przed siebie, jakimiś polami dotarłem do Matysówki jednak po chwili z powrotem skręciłem w pola i tam odkryłem piękne miejsce- wzgórze a na jego szczycie krzyż pod którego stopami na kolanach siedzi Rzeszów, trochę żałuję że nia zabrałem ze sobą aparatu bo mogłem zrobić kilka świetnych zdjęć, ale na szczęście miałem telefon- nie widać na zdjęciach nim wykonanych tego uroku, ale uwierz on tam jest już z niecierpliwością czekam na październik kiedy tam pojadę po zmroku aby obserwować cudowny widok.

pewnie jakiś zbiorowy grób, bo poco wieszać tyle figurek na jednym drzewie ? betonowy krzyż postawiony w 1972 roku.


zbliżenie na drzewo


to piękne miejsce wspomniane na początku wpisu.


u stup krzyża, ku mojemu zdziwieniu był on zadbany, wokoło przystrzyżona trawa, ustawiona ławeczka, i świeże kwiaty w wazoneczku u stóp krzyżą.


widok na dolinę niedaleko wyżej wspomnianego pagórku.

Autostrada A-4 Rzeszów

Czwartek, 21 czerwca 2012 · Komentarze(0)
Dziś tak samo jak wczoraj gorącooo !! Ale mnie to nie zniechęciło więc poszedłem pojeździć :) W planach miałem pojechać bezpośrednio na budowaną autostradę A-4 obok Rzeszowa jednak gdy byłem w połowie drogi zaczęło nagle padać więc szybko zawróciłem i uciekłem deszczowi :)
Wjechałem w jakieś nieznane mi wcześniej drogi i tak przemieżając kilkanaście km dojechałem do wyżej wspomnianej autostrady :) trochę się tam pokręciłem i wróciłem do domu.
Wycieczka nie była owocna w jakieś mocne doznania bo już spedzając 3 dzień z rzędu na rowerze moje nie przyzywczajone cztery litery protestowały :)
W czasie jazdy cyknąłem kilka fotek, są poniżej miłego oglądania :)

koniec ścieżki i co tu zrobić ;/


rzep


kwiatuchy


trochę inne kwiatuchy


A to sie porobiło z glebą podczas tych kilkudniowych upałów


Autostradowa przeprawa nad jakimś bagnem :)


A to ta sama autostrada, ale na górze :) a miała być gotowa na EURO 2012 :P

Tak z nienacka

Wtorek, 19 czerwca 2012 · Komentarze(0)
Po połudiu tak bardzo nie było co robić więc pomyślałem, że to wspaniały czas aby zebrać sie w sobie i pojechać gdzieś w nieznane :) Wsiadłem i pojechałem w stronę Malawy.
Brakowało mi 1,5 km do punktu polożonego 400 m n.p.m. gdzie usytuowana jest wielka wieża przekaźnikowa i nagle tak zaczęło lać że krople wyglądały jak grad. Dostałem kilkoma w głowę i resztę ciała a właściwie było ich więcej niż kilka bo pożądnie zmokłem zanim znalazłem jakiś daszek abym się mógł ukryć. Gdy znalazłem schronienie stałem tam z 15 min bo tak mocno lało.
Deszcz odrobinę sfolgował jak by to moja Babunia powiedział więc ruszyłem w dalszą podróż :) powietrze było niemiłosiernie smaczne :D ach wtedy to się oddychało a nie tak jak przez cały dzień gdzie na termometrze było więcej niż 30 stopni:)
Puźniej pojechałem jeszcze zwiedzać inne wioski, gdy wróciłem do Rzeszowa okazało się, że tam wogóle nie padało :)
zdjęć niestety nie mam z wycieczki bo nie naładowałem baterii, następnym razem napewno zabiorę :)

Podsumowanie całego maja

Czwartek, 31 maja 2012 · Komentarze(0)
Ten miesiąc był bardzo pracowity dlatego też rower dotknąłem tylko 2 razy wybierając się na krótkie wycieczki po okolicy Rzeszowa, niestety żadnych fotek nie pstrykałem ponieważ nie zabierałem ze sobą aparatu fotograicznego. Naszczęście maj już miną i nadchodzi czerwiec, mam nadzieję że nadrobię stracone kilometry i podziwiane krajobrazy przepięknego Podkarpacia :)

Iść ciągle iść w stronę Słońca... :D

Wtorek, 8 listopada 2011 · Komentarze(1)
Trasa: Rzeszów => Słocina => Malawa => Chmielnik => Św. Roch => Matysówka => Rzeszów

Czytałem prognozę pogody w internecie i w momencie kiedy zobaczyłem że zostały tylko dwa ciepła dni puźniej nastąpi ochłodzenie w mojej głowie zjawił się szalony pomysł :D

A mianowicie wstać przed wschodem słońca, wsiąść na rower i pojechać na najwyższe wzniesienie w okolicy podziwiać wschód słońca

Myślałem że juz nie wstanę ponieważ w moim łóżku grawitacja działa jakoś bardziej niż poza nim ale zebrałem siły i zsunąłem się z pod cieplutkiej pierzynki, wyjrzałem za okno a tam mróz, trawa pod latarnią oszroniona, było całkiem ciemno.
Prędko się ubrałem ponieważ planowałem wyjazd o 5 a była już 5.20 no i poszedłem a właściwie pobiegłem po rower bo już nie było czasu, musiałem się spieszyć ponieważ słońce na mnie nie będzie czekało jak nie zjawię się o 6.30 na szczycie :D

Po intensywnym wciąganiu moich 105 kg pod górkę (rower-17 kg, ja-80 kg, ubrania coś koło 5kg, plecak a wnim pare kluczy picie i jedzenie- 3 kg) miałem szczerze dość , ale się udało bo była 6.28 :D

Zaóważyłem że słońce jest bardzo punktualne ponieważ o równej 6.30 ujrzałem wyłaniająca się zza choryzontu czerwoną tarczę :D

Zacząłem pstrykać zdjęcia jedno za drugim w efekcie ich połączenia powstał filmik znajdujący się poniżej, niestety jest on taki krótki ponieważ było przeraźliwie zimno i zaczą wiać wiatr więc zamiast stać musiałem pojechać dalej żeby sie rozgrzać .

I tutaj właściwie skończył sie mój plan wycieczki :D ponieważ dalej nic nie planowałem postanowiłem wsiąść i jechać przed siebie bo i tak wszystkie drogi nawet polne którymi jechałem w okolicy prowadzą do rzeszowa więc nie można się zgubić :D

Gdy dotarłem do Matysówki i zacząłem zjeźdzać z jednego bardzo stromego wzniesienia obleciał mnie strach przed prędkością pierwszy raz w życiu a na liczniku miałem tylko 70 km/h więc zacząłem chamować i resztę zjazdu kontynuowałem z bezpieczną predkością 40 km/h.

Wycieczkę uważam za bardzo udaną, ponieważ zrealizowałem coś czego bym się jeszcze parę dni wcześniej nie spodziewał :D krótko mówiąc to co zrobiłem było dla mnie zaskoczeniem :D
Zdjęcia i filmik poniżej, milego oglądania



Samolot którego smuga kondensacyjna została oswietlona promieniami wschodzącego słońca :)


Pierwsze spojrzenie słonka w moje oczy :D


to już nieco puźniej


kościółek św. Magdaleny znajdujęcy sie na szczycie


tablica informacyjna na drzewie


kościółek z innej strony


okno


specyficzna kapiliczka gdzieś pośród pól


dowody mrozu :)


panorama w oddali widać górę z której obserwowałem wschód, w cetrum zdjęcia jest droga więc możesz zobaczyc jakimi głównie drogami przebyłem tą wycieczkę :D


jak wyżej jednak z przybliżeniem


A to moja urodziwa modelka...


...jest ze mną zawsze w najpiekniejszych miejscach :D:D


Sadzonki czarnej pożeczki


las na zboczu


Drogowskaz do miejsca katolickich spotkań młodzierzy w Chmielniku


Konie ciągnące wóz z bardzo miłym panem niestety go nie widać, a po lewej ogrodzenie "domu młodych"


"wędrówką jedną życie jest człowieka" - od razu przypomniały mi się słowa tej piosenki gdy zobaczyłem ten cudowny widok ponieważ jak wżyciu raz z górki raz pod górkę :)


Panorama Chmielnika ta mgła którą widać to zimne(lodowate) powietrze, do tego momentu jechałem w miare na dość dużej wysokośći ale gdy tam zjechałem gdzie ta mgła to zmarzłem 10 razy bardziej niz wtedy gdy obserwowałem wschód słońca.


polne kwiaty ale chyba ostatnie tej jesieni :(


chodowla ryb


a to ja zjadający słodką przekąskę gdzieś w Matysówce nieopodal jakiegoś urwiska, oczywiście fota kompletnie nie udana bo bike ją robił :) on nie ma duszy artysty :D


kolejny wspaniały las liściasty nieopodal Rzeszowa :)


panorama Rzeszowa to właśnie tu mnie strach obleciał


W oddali pogórze dynowskie

Jesienią po Rzeszowie

Poniedziałek, 7 listopada 2011 · Komentarze(2)
Trasa: Rzeszów => Słocina => Św. Roch => Malawa => Słocina => Rzeszów

Mamy 7 listopada a za oknem mocne słoneczko, na termometrze 13 stopni :) Ta wspaniała informacja natchnęła mnie do wybrania sie na wyprawę :D

Po raz pierwszy po wakacjach postanowiłem pojechać na najwyższe wzniesienie w okolicy czyli do Malawy.

Początkowo droga miała przebiegać standardowo czyli cały czas asfaltem pod górę, jednak gdy w Św. Rochu po lewej stronie drogi dostrzegłem przepiękny las mieniący się kolorami jesieni od razu zacząłem poszukiwania drogi dojazdowej do niego :)

No i się udało, gdy do niego wjechałem po prostu mnie zatkało bo to co zobaczyłem było spełnieniem mojego marzenia z dzieciństwa :)

Zobaczyłem przepiękny bór bukowy, z opadniętymi liściami, rozścielonymi niczym dywan koloru pomarańczowo czerwonego u stóp majestatycznie prężących się drzew na podłożu pokarbowanym licznymi wzniesieniami niczym bibuła. Miękkie światło przedzierające się poprzez gęstą sieć gałęzi lekutko muskało każdy element tego wspaniałego krajobrazu tworząc specyficzny "czarodziejski" klimat :)

Do tej pory widywałem bory bukowe, ale niestety obficie pokryte liśćmi :/

Zwiedzałem ten zakątek ze 2 godziny jednak gdy już zauważyłem że Słońce znacząco się obniżyło postanowiłem jechać dalej.

Po przejechaniu kawałka drogi asfaltem pomyślałem sobie "po co mam jechać drogą którą znam " i w tym momencie skręciłem w polną ścieżynę która kręta i stroma niczym strumień górskiej rzeki doprowadziła mnie do szczytu góry Św. Magdaleny :)

Zdjęcia poniżej , niestety nie odzwierciedlają całego piękna jakie miałem przyjemność obserwować.


Sadzawka w parku w Słocinie, oraz kaczki dziwaczki :P


Parkowe drzewa :)


Jesienny liść Klonu


Park a w oddali opuszczony i zaniedbany dwór


Dwór z innej strony,


Tradycyjny juz widok panowamy Rzeszowa z Św. Rocha tym razem w jesiennej szacie :)


Niezidentyfikowana rośina o różowych owocach :D fajne :D


Scieżka w borze bukowym :)


Zdjęcie macro mchu


Pionowa panorama ukazująca buki :D


A to mój bike stoi nad urwiskiem :D


Pagórek


Panorama lasu 110 stponi


Odbite w wodzie drzewa okraszone pływającymi liśćmi


pnąca roślina (kurcze nazwa mi uciekła jak sobie przypomnę to podam )


Najlepsza panorama :D obejmująca 180 stopmi czyli to co przedemna, to co za mną i to co nademną, jednak ułożyłem ją w poziomie zeby sie zmieściła na monitorze komputera :D


liście


panorama kawałka lasu


Stadia rozwoju usychania liści :D (najpierw zielony, następnie żółty, puźniej czerwony lub pomarańczowy na ziemi )


Wspomniane karbowania terenu :D


Bike patrzy w dal :D (nie miałem modela ani modelki to pozował rower :D )


Również udana pionowa panorama buków


drogowskazy w lesie


krzaczorki :)


Liść oświetlony promieniem Słońca, gdy się mu przyglądniesz zaóważysz strukture jjego budowy :D


Owocniki mchu


Tutaj w poprzednim roku pobiłem mój rekord prędkości, widać różnice wysokości terenu (tu gdzie drzewa start , tam gdzie kościół meta) w tym roku nie zjeżdzałem :)


Znów natrafiłem na liściasty las po wjechaniu w polnądrogę


jak wyżej, inne ujęcie


Krzyż informujęcy że tędy wędrował Św. Jakub


Cel mojej wędrówki :D po lewej stronie wierzy widać księżyc


3 krzyże


Już prawie na szczycie (widok za moimi plecami)


Kaplica p.w. Św. Magdaleny


Wędrowiec który draptał mi po piętach ( szedł tą samą drogą co ja jechałm, w momęcie gdy robiłem zdjęcia on mnie doganiał, a ja znów odjeżdzałem )

Filmowe podsumowanie wakacji :)

Sobota, 15 października 2011 · Komentarze(0)
Siedząc w domowym zaciszu, kiedy za oknem padał deszcz i mocno wiał wiatr a temperatura wynosiła jedynie 4 kreski powyżej zera w mojej głowie zrodził się pomysł, aby co nieco powspominać dni, które przeminęły :/ czyli te nieco cieplejsze :D
W tym celu stworzyłem kompilację 1/1000 moich zdjęć z okresu wakacji i połączyłem je z muzyką Wilków pt. Zostać mistrzem . Efekt można zaobserwować poniżej :D miłego oglądania :D

(Zalecam oglądanie na stronie youtube ponieważ obraz jest większy i podgłośnienie głośników w celu uzyskania lepszego efektu no chyba że muzyka komuś nie odpowiada:) )

Leśne igraszki cz7. ostatnie w tym roku :(

Piątek, 30 września 2011 · Komentarze(0)
uf :) nareszcie wsiadlem na rower :D miałem trochę dłuższą przerwę spowodowaną pracą i rożnymi innymi zajęciami no ale nareszcie się udało :D
Dzisiejszy piękny słoneczny dzien zbiegł się z zakończeniem miesiąca więc sobie pomyślałem że skoro miesiąc się konczy, wakacje sie kończą no to i ja zakończę w tym roku cykl leśnych wycieczek "leśne igraszki"

Wycieczka odbyła się w cudownej pogodzie, która pomimo że to koniec września była ładniejsza niż niejeden dzień lipca :P Słoneczko pięknie przypiekało co pozwoliło mi zaobserwować pojawiającą się polską złotą jesień :D

niestety nie wiedziałem że siostra wyczerpała mi baterie w aparacie no i cyknąłem tylko kilka fotek :/

pan goniący kozy na łąkę :)


czerwona roślinka :P


liść na pajęczynce :D


Złota jesień nadchodzi :D

Leśne igraszki cz. 6 prawie bez lasu :)

Piątek, 9 września 2011 · Komentarze(0)
Tasa: Nowa Dęba => Alfredówka => Buda Stalowska => Alfredówka => Nowa Dęba


Już dawno nie realizowałem wycieczki z cyklu leśne igraszki tak więc dzisiaj rano postanowiłem to zmienić :) więc wsiadłem na rower i pojechałem

Pogoda była odrobine niepewna ponieważ po niebie pływały ciemne obłoki zwiastujace deszcz, jednak nie zniechęciło mnie to do wyprawy :)
Na swej drodze spotkałem bardzo wiele gatunków ptaków występujących na naszych terenach, jednak zadziwiła mnie ich nadzwyczajna płochliwość, ponieważ słyszały ze nadchodzę z odległości ok 100m i odlatywały.
W wielu zakątkach byłem po raz pierwszy :)
Ogólnie pogoda była wyśmienita do puszczania latawca no ale postanowiłem że ide na rower więc polatam innym razem :D

zdjęcia poniżej, może nie wyszły najlepiej bo było kiepskie światło , opisy niebawem :)



























































Wilcza Wola - zalew "Maziarnia" :)

Czwartek, 1 września 2011 · Komentarze(2)
Wycieczka inna niż wszystkie bo niezwykła :) Nie byłem sam, było nas troje :) ja i dwoje moich wspaniałych znajomych Daria i Paweł :D

Pogoda dopisała wuśmienicie :) było fajnie ciepło i słonecznie ale nie upalnie :) poprostu w sam raz :D

Dla mnie ta wyprawa była wędrówką w nieznane ponieważ nigdy tam nie bylem.
Gdy dojechalismy do celu mym oczom ukazał się wał ochronny. Stojąc pod nim nigdzie nie było widać wody, jednak po chwili gdy wdrapaliśmy się na szczyt
naszym oczom ukazała się nieogarnialna przestrzeń wypełniona wodą :D
Stojąc w pewnym miejscu odnosiło się wrażenie, że znajdujemy sie nad Soliną ponieważ układ pagórków był uderzająco podobny :)

Po krótkiej sesji fotograficznej ruszyliśmy w dalszą drogę wokół akwenu, jednak nie jechaliśmy zbyt długo ponieważ co rusz
na naszej drodze stawały jakies ciekawe miejsca godne sfotografowania :D
Dłuższą przerwę zrobiliśmy sobie na takiej jakby wysepce z kawałeczkiem plaży :)
Sciągnęliśmy buty i zaczęliśmy harce w wodzie :D

Nieopodal nas wędkarz łowił ryby i tylko co chwilę spoglądał swą groźnie wyglądającą miną, a my biegaliśmy tam i z powrotem niczym stado dzikich żab :P
W sumie to wcale się mu nie dziwie ponieważ skutecznie odstraszaliśmy jego ryby :P

Po wyjściu z wody i niedokładnym osuszeniu stóp założyliśmy buty i pojechaliśmy dalej w zdłuż lini brzegu :)
Droga była usłana dywanem wystających korzeni drzew i falowała niczym wzburzona tafla jeziora :) odcinek ten przejechaliśmy dość szybko po czym natknęliśmy się na punkt widokowy :D
Postaliśmy popatrzyliśmy i spotkaliśmy wiewiórę :D pomimo wielu prób sfotografowania nie udało się jej dokładnie uchwycić :/

Ze względu na zbliżający się zachód słońca znów ruszyliśmy co sił w nogach po falistej drodze z powrotem. W pewnym momęcie poczółem się jak na jakimś hardkowowym wyścigu górskim :)

Przed wyjazdem z terenu zalewu zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę i spoglądnęliśmy za siebie z utęsknieniem wspominając nasze dzisiejsze przeżycia :D

W czasie drogi powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze przy sklepie, aby conieco zregenerować siły poprzez jedzonko i pićko:)


Niedaleko domu zgasło słońce i zrobiło się chłodno więc zajechaliśmy do domu towarzyszy i Paweł pożyczył mi bluzę :D następnie moi wspaniali przyjaciele odprowadzili mnie w ciemną noc do połowy
drogi jaką bym musiał pokonać sam :D a niebo było wtedy usrebrzone niezliczonymi krociami gwiazd :D

DZIĘKUJĘ CI DARIO :D I TOBIE PAWLE :D BYŁO SUPER :) 1/1000 zdjęć poniżej :P


Pozostałości po skoszonej taterce :) Ciekawy kolor :D


tędy wylatuje woda z zapory na zalewie w Wilczej Woli


Zdobyłem zalew Soliński :P


stado łódeczek :)


widok z zapory na nasze rowery


tablica informacyjna


a tutaj taki malutki zjazd :D


cząstka jeziora


a to ja spadam z nieba :P


Odpoczywające rowery :D


odbicie słońca w falującej tafli wody :D piękności :)


a to nasze odbicia w wodzie :D


nasza plaża :P


panorama na kawałek zbiornika a po prawej nasza plaża :)


Daria zaatakowała :D :P


nasze stopencje :D


zaczarowałem wodę i się sama uniosła :P


uśmiech :D


Daria vs. Dawid walka stulecia :D


Paweł próbuje wyciągnąć butelkę z piasku :P


mój rumak się opala podziwiając piękny widok:D


nieopodal punktu widokowego


A to ja patrzę w dal podziwiając piękno przyrody :) u moich stóp płaszczy się mój wierny sługa rower :D


a o to widoczek który podziwiałem stojąc na zdjęciu powyżej :)


Panorama widoczku z pod punktu widokowego :)


Wiewióra :P (w centrum)


Malownicze łódeczki przy wyjeździe z terenu zalewu :D


Pomysłowa stopka Pawła :D