Leśne igraszki :) cz. 1
Poniedziałek, 4 lipca 2011
· Komentarze(0)
Kategoria [0-25], Leśne igraszki :), Nowa Dęba
Wycieczka w ogóle nie zaplanowana, pomysł powstał w drodze do babci :)
a stało się to za sprawą deszczu, który zniechecił mnie do tego abym tam jechał:/
więc w polowie drogi skręciłem w lewo i zapuściłem sie w głąb lasu :)
Pomimo znaku ostrzegawczego wjechałem na poligon i spotkałem bajeranckie schrony jednak odrobinę leciwe bo się rozpadały.
W momencie ich zwiedania od środka czułem się jak bochater 4 pancernych :D
W jednej szczelinie przeciw lotniczej spotkałem ciało martwego, małego dzika :(
Po przeprowadzeniu oględzin stwierdziłem, że wpadł tam podczas wędrówki ze swoją mamą, umarł najprawdopodobniej z głodu (nie posiadał znaków na ciele świadczących o zabójstwie) zgon nastąpił kilka godzin przed moim przyjazdem w to miejsce bo był jeszcze miękki i nie nastąpiły procesy rozkładu (nie śmierdzialo i nie było robaków)
Przy jednym schronie prawie pokąsały mnie osy ziemne, ponieważ miały dom na ścianie tegoż budynku a ja tego nie zaóważyłem i oparłem tam rower :) aby go odzyskać musiałem czekać 30 min, żeby się uspokoiły :D
Wycieczkę obficie pokropiły opady deszczu :( przez co trochę zmokłem i było mi wszystko jedno dlatego wjeżdżałem we wszystkie wielgachne kałuże (woda do polowy koła) z dużą prędkością:)
efekt byl zarąbisty :) byłem cały mokry i brudny to było coś wspaniałego :D
Niestety nie zabrałem aparatu i zdjęcia wykonywałem telefonem dlatego są takie kiepskie :(
Nieznana mi wcześniej rzeczka :)

Widok od góry z wzniesienia porośniętego malowniczymi mchami i porostami :)

Kolejna rzeczka kilkaset metrów dalej :D stanęła mi na drodze i nie dało się przejść na drugą stronę...

... jednak nieopodal zaóważyłem przewrócone drzewo łaczące oba brzegi więc postanowiłem przejść :) obawiałem sie że pęknie podemną, rowerem i plecakiem(a upadek mógłby być nie ciekawy do wody z wys. ok 1,5 m) ponieważ razem ważyliśmy ze 100 kg, jednak na szczęście wytrzymało :D
a na zdjęciu moje krzywe nogi :P

Martwy dzik, skopana wokoł ziemia świadczy o próbie poszukiwania jedzenia i wystąpieniu ruchów agonalnych w czasie śmierci, był bardzo młody wielkość można porównać do butelki po wodzie

Wejście do schronu...

w środku (częściowo zawalony sufit spowodowany przegniciem belek)

Wspaniała konstrukcja :)

a to juz inny schron był suchy wąski i ciemny ale tam wszedłem żeby na chwilę schronić sie przed ulewą :D

Mój rower rozmawia z osami :D

Polowy posterunek strażnika przejazdu :)

belka owinięta drutem kolczastym (resztki po szlabanie)

Przedwojenna droga mocniejsza od nowoczesnego asfaltu :D

Mapka poniżej:)
a stało się to za sprawą deszczu, który zniechecił mnie do tego abym tam jechał:/
więc w polowie drogi skręciłem w lewo i zapuściłem sie w głąb lasu :)
Pomimo znaku ostrzegawczego wjechałem na poligon i spotkałem bajeranckie schrony jednak odrobinę leciwe bo się rozpadały.
W momencie ich zwiedania od środka czułem się jak bochater 4 pancernych :D
W jednej szczelinie przeciw lotniczej spotkałem ciało martwego, małego dzika :(
Po przeprowadzeniu oględzin stwierdziłem, że wpadł tam podczas wędrówki ze swoją mamą, umarł najprawdopodobniej z głodu (nie posiadał znaków na ciele świadczących o zabójstwie) zgon nastąpił kilka godzin przed moim przyjazdem w to miejsce bo był jeszcze miękki i nie nastąpiły procesy rozkładu (nie śmierdzialo i nie było robaków)
Przy jednym schronie prawie pokąsały mnie osy ziemne, ponieważ miały dom na ścianie tegoż budynku a ja tego nie zaóważyłem i oparłem tam rower :) aby go odzyskać musiałem czekać 30 min, żeby się uspokoiły :D
Wycieczkę obficie pokropiły opady deszczu :( przez co trochę zmokłem i było mi wszystko jedno dlatego wjeżdżałem we wszystkie wielgachne kałuże (woda do polowy koła) z dużą prędkością:)
efekt byl zarąbisty :) byłem cały mokry i brudny to było coś wspaniałego :D
Niestety nie zabrałem aparatu i zdjęcia wykonywałem telefonem dlatego są takie kiepskie :(
Nieznana mi wcześniej rzeczka :)

Widok od góry z wzniesienia porośniętego malowniczymi mchami i porostami :)

Kolejna rzeczka kilkaset metrów dalej :D stanęła mi na drodze i nie dało się przejść na drugą stronę...

... jednak nieopodal zaóważyłem przewrócone drzewo łaczące oba brzegi więc postanowiłem przejść :) obawiałem sie że pęknie podemną, rowerem i plecakiem(a upadek mógłby być nie ciekawy do wody z wys. ok 1,5 m) ponieważ razem ważyliśmy ze 100 kg, jednak na szczęście wytrzymało :D
a na zdjęciu moje krzywe nogi :P

Martwy dzik, skopana wokoł ziemia świadczy o próbie poszukiwania jedzenia i wystąpieniu ruchów agonalnych w czasie śmierci, był bardzo młody wielkość można porównać do butelki po wodzie

Wejście do schronu...

w środku (częściowo zawalony sufit spowodowany przegniciem belek)

Wspaniała konstrukcja :)

a to juz inny schron był suchy wąski i ciemny ale tam wszedłem żeby na chwilę schronić sie przed ulewą :D

Mój rower rozmawia z osami :D

Polowy posterunek strażnika przejazdu :)

belka owinięta drutem kolczastym (resztki po szlabanie)

Przedwojenna droga mocniejsza od nowoczesnego asfaltu :D

Mapka poniżej:)


