... awaria :(
Poniedziałek, 1 sierpnia 2011
· Komentarze(0)
Kategoria [0-25], Nowa Dęba, Okolice Nowej Dęby
Nareszcie dzisiaj przestało padać i wyszło słońce dlatego pierwsza myśl jaka sie pojawiła w głowie "idę na rower " :D no i poszedlem w planach był zalew w tarnobrzegu i ogólnie okolice czyli jakas taka traska
+- 50 km :)
Więc jadę sobie jadę jestem ponad 6 km od domu, aż tu nagle coś zarzegotało, obracam pedałami a tu 0 przyśpieszenia.
Zatrzymałem się, spoglądam na kasetę (zębatki w tylnum kole)a one się rozsypały :( próbowałem to złożyć do kupy na miejscu za pomocą patyka przy czym się cały uciapałem w smarze i lipa gwint nie łapie :( no to ladnie pozamiatane myślę sobie.
Ruszyłem na piechote w kierunku domu, jednak po kilkuset metrach wędrówki wpadłem na genialny pomysł żeby coś zmajstrowac i może szybciej dostać się do bazy :d
Z rowu wziąłem cienki krótki patyczek i wepchałem go między 5 a 4 zębatkę :P
Wsiadłem na rower i próbuje ruszać. :) jest udało się :D tą operację powtarzałem kilkanaście razy zanim dojechałem z zawrotna prędkością 11km/h do domu :)
No ale sprawa jest nie wesoła bo obecny zepsuty wolnobieg nadaje sie tylko do śmietnika a jego wymianę planowałem dopiero zimą wraz z łańcuchem i przednimi zębatkami :( a tu wydatek się niestety przyspieszył i tak dobrze że teraz kiedy nie będzie mnie 2 tygodnie a nie wtedy jak miałbym kupę czasu na jazdę :/
zdjęćka poniżej w czasie spacerku cyknąłem kilka fotek :)
moje rozwalone zębateczki z zerwanym gwintem który tam widać :(

mistrzowie pierwszego planu :P

młoda gałązka brzozy :)

słoneczko nad uprawami wierzby energetycznej do ogrzewania Nowej Dęby :D

jakieś fajne kwiatuszki :D
+- 50 km :)
Więc jadę sobie jadę jestem ponad 6 km od domu, aż tu nagle coś zarzegotało, obracam pedałami a tu 0 przyśpieszenia.
Zatrzymałem się, spoglądam na kasetę (zębatki w tylnum kole)a one się rozsypały :( próbowałem to złożyć do kupy na miejscu za pomocą patyka przy czym się cały uciapałem w smarze i lipa gwint nie łapie :( no to ladnie pozamiatane myślę sobie.
Ruszyłem na piechote w kierunku domu, jednak po kilkuset metrach wędrówki wpadłem na genialny pomysł żeby coś zmajstrowac i może szybciej dostać się do bazy :d
Z rowu wziąłem cienki krótki patyczek i wepchałem go między 5 a 4 zębatkę :P
Wsiadłem na rower i próbuje ruszać. :) jest udało się :D tą operację powtarzałem kilkanaście razy zanim dojechałem z zawrotna prędkością 11km/h do domu :)
No ale sprawa jest nie wesoła bo obecny zepsuty wolnobieg nadaje sie tylko do śmietnika a jego wymianę planowałem dopiero zimą wraz z łańcuchem i przednimi zębatkami :( a tu wydatek się niestety przyspieszył i tak dobrze że teraz kiedy nie będzie mnie 2 tygodnie a nie wtedy jak miałbym kupę czasu na jazdę :/
zdjęćka poniżej w czasie spacerku cyknąłem kilka fotek :)
moje rozwalone zębateczki z zerwanym gwintem który tam widać :(

mistrzowie pierwszego planu :P

młoda gałązka brzozy :)

słoneczko nad uprawami wierzby energetycznej do ogrzewania Nowej Dęby :D

jakieś fajne kwiatuszki :D

